Magdalena Dabrowska

Utwórz swoją wizytówkę

Wpisy z tagiem: szczeniaki

środa, 26 stycznia 2011

A szczeniaczki rosną i rosną. Poza mlekiem mamy zaczynają dostawać namoczoną karmę. Małe kawałeczki wkładam im do pyska, a one ciamkają i przybierają na wadze. Mam nadzieję, że dzięki takiemu dokarmianiu do końca życia człowiek będzie im się kojarzył wyłącznie z tym, co dobre. Zaczynają zwracać uwagę na otoczenie i na siebie nawzajem. Bawią się i siłują przez chwilę, po czym znowu zapadają w sen. Próbują się bawić zabawkami- popychają nosem piłeczkę, obgryzają pluszowe króliki. Nawet Zielona, która do tej pory tylko jadła i spała, od czasu do czasu rusza się i bawi z innymi. Ale i tak jest najspokojniejsza ze wszystkich i wydaje się zupełnie nie mieć temperamentu teriera. Jednak w tym wieku charakter zmienia się tak szybko, że jej brak temperamentu może być tylko złudzeniem.

Żółta, czyli Malutka dziewczynka, bardzo lubi dokarmianie. Myślę, że urodziła się po to, żeby być rozpieszczana. Jest jak mała księżniczka, i jest najbardziej słodka i przymilna z całego miotu. Marzę, żeby znalazła pańcię, która będzie w nią totalnie zapatrzona, będzie jej podawać przysmaczki, kanapeczki i rozpieszczać na wszelkie możliwe sposoby. Malutka na pewno odwdzięczy się swoją słodyczą i odwzajemni zapatrzenie. Gdy daję jej kawałki karmy, siada przede mną i wpatruje się takimi oczkami, jak kotek ze Shreka. Ma dopiero miesiąc, a już do perfekcji opanowała spojrzenie, które jest w stanie rozmiękczyć nawet kamień.

Fioletowa jest bardzo podobna z wyglądu, ale nieco inna z charakteru niż Żółta. Jest bardziej niezależna. Zdarzało się jej, że spała sama w kąciku, a inne szczeniaczki gdzieś razem w innym miejscu. Teraz, gdy zaczynają rozrabiać, chętnie bawi się z innymi. Ale widać, że będzie to prawdziwy terier, a nie ciepła klucha.

Żółta w akcji:

west highland white terrier szczeniaki

west highland white terrier szczeniaki

 

Fioletowa:

west highland white terrier szczeniaki

west highland white terrier szczeniaki

west highland white terrier szczeniaki

 

Gdy śpiąca żielona się obudzi, zachowuje się jak 100% terier.

west highland white terrier szczeniaki

west highland white terrier szczeniaki

west highland white terrier szczeniaki

 

poniedziałek, 24 stycznia 2011

Każdy ze szczeniaków jest niepowtarzalny. Ledwo otworzyły oczy i zrobiły pierwsze kroki, a już można zauważyć różnice w ich charakterze, temperamencie i zachowaniu. Żeby łatwiej je odróżniać, oznaczyłam je kolorowymi tasiemkami.  Wszystkie są niesamowicie ufne i otwarte na poznawanie świata. Niebieska dziewczynka i srebrny chłopiec są najodważniejsze i najbardziej rozrabiają. Nie wiem, jakim cudem niebieska wylazła z kojca, ale się jej to udało! Jako pierwsza otworzyła oczy i zaczęła chodzić, ma też najsilniejszy charakter. Z kolei zielona jest największa i bardzo spokojna, całe dnie przesypia, robi sobie tylko przerwy na jedzenie. Fioletowa, żółta i czerwona to małe księżniczki, są niesamowicie urocze. O dziewczynach jeszcze napiszę, ale dzisiaj głównym bohaterem będzie chłopak- White hero, czyli Gucio.

Podobnie jak dziewczyny, chłopiec jest niesamowitym pieszczochem. Gdy wchodzę do kojca, chętnie wdrapuje mi się na kolana i zasypia na udzie, lub na łydce. Ale gdy się obudzi, jest bardzo aktywny i chętnie poznaje świat. Jako jeden z pierwszych zaczął chodzić i pilnie tą czynność doskonali. Nie boi się nowych wyzwań, co świetnie widać na poniższych zdjęciach. Bez zastanowienia podnosi łapki na wielokrotnie większą szkotkę Wanię. Mały, słodki urwis. Ciekawe, co z niego wyrośnie. Na pewno będzie 100% westikiem- energicznym, ciekawym świata i słodkim białaskiem.

west highland white terrier szczeniaki
Wania zagląda do kojca i szturcha dzielnego chłopaka nosem

west highland white terrier szczeniaki

Mały pac ją łapą

west highland white terrier szczeniaki

No i kto jest większy?

west highland white terrier szczeniaki

Gucio sprawdza, co jest w misce mamy. Wprawdzie szczeniaki jeszcze nie jedzą suchego pokarmu, ale po troszeczku zaczynam im podawać drobinki namoczonej karmy. Długo ją ciamkają językiem i chyba im smakuje.

west highland white terrier szczeniaki

Gucio zdrapuje się na siostrę....

west highland white terrier szczeniaki

...Żeby się wygodnie ułożyć.

west highland white terrier szczeniaki

Spanie wciąż jest ulubionym zajęciem....

west highland white terrier szczeniaki

.... ale jak tylko otworzy oczy, rusza na podbój świata.


czwartek, 20 stycznia 2011

Szczeniaki skończyły 2 tygodnie i wciąż rosną. U niektórych można już zobaczyć małe szpareczki między powiekami- jeszcze moment i zaczną widzieć. Inne już otwierają oczy. Próbują już chodzić. Nie pełzać, ale utrzymać swoje grubaśne brzuchy w odległości od ziemi, opierając się tylko na czterech łapach. Wyglądają komicznie, jak małe polarne niedźwiedzie pędzące na oślep przed siebie, by po kilku krokach z powrotem paść na brzuch. Łapki jeszcze nie słuchają poleceń, trzęsą się, nieco bezwładnie rozchodzą na boki. Szczeniaki, jak na uparte teriery przystało, po krótkim odpoczynku znowu próbują swoich sił w chodzeniu.

 

Szczeniaki wciąż najwięcej czasu spędzają na wypoczynku.

west highland white terrier szczeniaki

west highland white terrier szczeniaki

west highland white terrier szczeniaki

Leżenie do góry brzuchem opanowały do perfekcji.

west highland white terrier szczeniaki

west highland white terrier szczeniaki

 

Pierwsze otwarte oczka

west highland white terrier szczeniaki

west highland white terrier szczeniaki

west highland white terrier szczeniaki

 

I absolutnie pierwsze kroki dzielnej dziewczynki

west highland white terrier szczeniaki

west highland white terrier szczeniaki

 

Dorosłe psy też dostały coś od życia. W końcu przyszła przesyłka z karmą i psimi przysmakami. Terierki dostały uszy wołowe i żwacze jagnięce do gryzienia. Uszy, zupełnie pozbawione zapachu, wzbudziły niewielki entuzjazm. Za to żwacze, które wydzielają potworny zapach, mieszaninę wymiocin i padliny, błyskawicznie znikają w psich pyskach. Po posiłku zapach jeszcze długo unosi się w pokoju. A przechowywać żwacze można tylko w hermetycznie zamkniętym pojemniku.

uszy

Wania zainteresowała się uszkami wołowymi

zwacze

A to śmierdzące żwacze, nowy przysmak terierek.

Po długiej przerwie poszłyśmy w końcu na długi spacer. Sara już nie ma problemu z zostawianiem szczeniaków samych, a Wania bardzo potrzebuje ruchu. Na łąkach zachowywały się jak przed ciążą- ganiały się, Wania próbowała ugryźć Sarę w ogon, udawały psią walkę. Spacer był bardzo udany. Wania znalazła wielką kałużę po roztopach i się w niej wykąpała. Sara znalazła aromatycznie końskie bobki, coś udało się jej uszczknąć, ale na szczęście się nie wytarzała.

poniedziałek, 17 stycznia 2011

Pod koniec drugiego tygodnia życia szczeniaczki nie przypominają już klusek, ale raczej wielkie buły czy knedle. Dwie dziewczyny i chłopak ważą po 450 g, a trzy mniejsze dziewczynki po 400 g. Gdy obserwują je w kojcu mam wrażenie, że grubasy częściej trzymają się razem, a maluszki są bardziej ruchliwe.

Sara zmniejszyła częstotliwość nocnych wycieczek na siku, czasem udaje mi się przespać noc. Dziewczynki śpią coraz grzeczniej i nie piszczą już tak w nocy. Sara też już nie siedzi w kojcu cały czas, ale gdy szczeniaczki śpią najedzone, ona śpi w innym miejscu, na przykład koło mojego łóżka. Jednak wystarczy, że usłyszy pisknięcie z kojca, a już zrywa się i biegnie zobaczyć, co się dzieje. Podziwiam ją, że z taką równowagą podchodzi do macierzyństwa. Gdy spędza ze szczeniakami czas, jest im maksymalnie oddana. Ale znajduje też czas dla siebie. Gdy wychodzimy na spacer, bardzo ją to cieszy, zajmuje się obwąchiwaniem wszystkich nowych śladów i nie ma ochoty wracać do szczeniaków. Młode mamy, które mają wyrzuty zostawiając dziecko na kilka sekund, mogły by wiele się nauczyć od Sary.

Sara jest dobrą mamusią i jest gotowa do upadłego bronić swoich maluszków. Przekonała się o tym moja znajoma, która przyszła zobaczyć szczeniaki. Zajęłam się robieniem herbaty w kuchni, gdy usłyszałam przeraźliwe szczekanie Sary i krzyk znajomej. Okazało się, że próbowała podejść do kojca szczeniaków, a Sara ją dziabnęła. Dobrze, że miała grube spodnie, bo dzięki temu nic się jej nie stało. Bardzo mnie to zdziwiło, bo wcześniej, gdy odwiedziły nas osoby, które Sara dobrze znała, pozwalała im bez problemu dotykać szczeniaków. No cóż, człowiek nigdy na prawdę nie zna swojego psa.

Wania zaczęła już jeść, ale i tak każdą chwilę najchętniej spędza w okolicy szczeniaków. Wkłada do nich głowę i szturcha je nosem. Nie wiem, czy kiedyś będzie mamą, ale na pewno wiele uczy się o wychowaniu maluszków.

A poza tym jest nudno, to znaczy wszystko idzie swoim rytmem, a szczeniaki rozwijają się bez problemów. Już nie mogę się doczekać, kiedy otworzą oczy i zaczną biegać po kojcu. Będzie wtedy na pewno więcej zamieszania, ale... Im są większe, tym bardziej chętne do nawiązywania kontaktów ze światem. Teraz chętnie przewracają się na plecy, gdy głaszczę je po brzuszku. Niektóre nastawiają uszka, gdy drapię je po główce i robią zabawną minę. Wciąż trenują mięśnie, wsponają się na rodzeństwo i mamę, pełzają po całym kojcu, starają się podnosić głowy.

west highland white terrier szczeniaki

west highland white terrier szczeniaki

west highland white terrier szczeniaki

west highland white terrier szczeniaki

west highland white terrier szczeniaki

Buły niemal w komplecie. Na zdjęciach nie widać tak dobrze, jakie zrobiły się wielkie. Zapewniam, że bardzo urosły od czasu ostatnich zdjęć.

west highland white terrier szczeniaki

west highland white terrier szczeniaki

west highland white terrier szczeniaki

west highland white terrier szczeniaki

Wańka dogląda szczeniaki, wącha i poszturchuje. A one zupełnie się tym nie przejmują.

west highland white terrier szczeniaki

west highland white terrier szczeniaki

 


czwartek, 13 stycznia 2011

Wszystko, co mamy już za sobą, wydaje się łatwiejsze od tego, co przed nami. W moim przypadku, obawy związane z ciążą i porodem Sary wydają się niczym, w porównaniu z wychowywaniem szczeniąt i szukaniem dla nich dobrych domów.

Po kolejnej nieprzespanej nocy mam dość. Nikt nie wspominał, że wychowywanie szczeniaków jest takie wyczerpujące. Nie mówił i nieprzespanych nocach, o wstawaniu na siku o 3.00 nad ranem. Gdybym o tym wszystkim wiedziała, to może bym się nie zdecydowała. Więc jeśli myślisz, że fajnie jest mieć szczeniaki- pomnij me słowa przestrogi.

W ciągu razy muszę wstawać kilka razy, bo Sara chce na dwór. Albo szczeniaki drą swoje małe pyszczki- bo rozlazły się po kojcu i poczuły się samotne, bo rodzeństwo się rozpycha, albo z jakiegokolwiek innego powodu. Te śliczne aniołki są jeszcze ślepe, ale mają doskonale rozwinięty narząd głosu. Nie sposób ich zignorować, przewrócić się na drugi bok i usnąć. Zdaję sobie sprawę, że wszystko idzie bezproblemowo- Sara urodziła naturalnie, ma mleko, sama karmi i zajmuje się szczeniakami. Aż boję się myśleć o sytuacji, kiedy trzeba szczeniaki dokarmiać, bo suka tego nie robi, albo zajmować się nimi i suką po cesarce. To prawdziwa męka i gigantyczny wysiłek.

Chciałabym mieć jakiś chlewik czy komórkę, żeby zamknąć tam całe tałatajstwo i w końcu się wyspać. I nawet myślę, że wszyscy pseudo-hodowcy, którzy w takich chlewikach trzymają swoje szczeniaki, a wynoszą je tylko, gdy pojawi się kupujący, mają powody. Nie ponoszą niemal żadnego wysiłku związanego z hodowlą. To, że taki szczeniaki zupełnie nie znają człowieka i są w fatalnym stanie, to inna sprawa. Ale przy takim podejściu hodowla jest łatwa.

Druga trudna kwestia związana jest z pewnego rodzaju konfliktem emocjonalnym, że będę musiała je oddać. Zaczęłam szukać nowych domków dla szczeniaków. Chciałabym, żeby trafiły do dobrych i kochających właścicieli, a znalezienie takich osób zajmuje trochę czasu. Teraz, za każdym razem, gdy dzwoni telefon, boję się, że to ktoś po szczeniaki. A jak nie dzwoni- to martwię się, że wszystkie zostaną u mnie, a na to nie mogę sobie pozwolić. No i jak tu znaleźć dobre wyjście?

poniedziałek, 10 stycznia 2011

Szczeniaki rosną jak na drożdżach. Przy dzisiejszym ważeniu okazało się, że ważą niemal dwa razy więcej, niż w chwili narodzin, czyli 260-280 g. Waga okazała się niezwykle użytecznym urządzeniem. Dzięki codziennemu ważeniu zauważyłam, że jedna dziewczynka waży sporo mniej niż inne. Od tej pory przy każdej okazji przystawiałam ją do sutka, żeby jadła jak najwięcej. Na efekty nie trzeba było długo czekać- po dwóch dniach Mała Dziewczynka dogoniła rodzeństwo. Pomimo, że wydaje się nieco drobniejsza od reszty, jest strasznie sprytna. Potrafi tak się wkręcić, że pierwsza dobiera się do najlepszego sutka, podczas gdy większe dziewczyny zakleszczają się po drodze. No i jako pierwsza zaczęła stawiać ogonek w czasie jedzenia.

Wania niemal od początku waruje przy kojcu i żałośnie wzdycha. Przez ostanie dni nie chciała jeść. Gdy podstawiałam jej miskę pod nos patrzyła z wyrzutem, jakby mówiła „Nie widzisz, że cierpię?”. Gdy tylko na chwilę spuszczę ją z oka, ładuje się do kojca do szczeniaków. Sara nic nie mówi, a ona trąca szczeniaki nosem.

Już stało się normą, że zrywam się 2 razy w ciągu nocy z Sarą na sikanie. Martwiłam się trochę jej biegunką, ale podobno to normalne po porodzie i nie jest to objaw żadnej choroby. Dzisiaj dostała węgiel i wydaje się, że jest odrobinę lepiej. Czy uda mi się wyspać w nocy?

W tej chwili mam dwa marzenia. Pierwsze, to żeby znaleźć dobrych, kochających właścicieli dla szczeniaków. Drugie, to żeby w końcu się wyspać.

A tu kilka najnowszych zdjęć szczeniaków.

west highland white terrier szczeniaki

Wania przy kojcu szczeniaków

west highland white terrier szczeniaki

west highland white terrier szczeniaki

Próbujemy chodzić

west highland white terrier szczeniaki

Wspinamy się na rodzeństwo

west highland white terrier szczeniaki

Przytulamy się

west highland white terrier szczeniaki

Ziewamy

west highland white terrier szczeniaki

Jesteśmy coraz grubsze

west highland white terrier szczeniaki

Przy jedzeniu zaczynamy stawiać ogonki- jak prawdziwe terierki

west highland white terrier szczeniaki

I mamy najsłodsze na świecie łapki

piątek, 07 stycznia 2011

Po tym, jak Sara pozbyła się zawartości brzucha, stała się szczuplutka i zgrabniutka. Porusza się skocznie i z gracją, a nie jak przegubowy Ikarus. Sara opiekuje się szczeniakami, a ja zajmuję się nią. Przynoszę jej jedzenie i picie do kojca, bo nie chce z niego wychodzić, zapomina o jedzeniu i piciu. To, że Sarka zajmuje się szczeniakami nie znaczy, że mam przespane noce. Co najmniej 2-3 razy w ciągu nocy budzi mnie, żebyśmy wyszły na siku. W pokoju jest gorąco, ona dużo pije i to są efekty. Poza tym chyba ma trochę biegunkę, być może ciągle po zjedzeniu łożysk.

Ciocia szczeniaków, Wania siedzi przed kojcem i popiskuje. Zupełnie tak jak wtedy, gdy kot, z którym chciała się zaprzyjaźnić, uciekł na stół i siedział na nim, a ona nie mogła go dosięgnąć. Ponieważ przez ostatnie dni była trochę zaniedbywana, staram się jej to wynagrodzić. Od 2 dni chodzimy na długie spacery, bo zmęczony pies to szczęśliwy pies. Mam nadzieję, że wybiegana Wania łatwiej będzie znosić pojawienie się w domu szczeniaków. Jak trochę podrosną, pewnie chętnie będzie się z nimi bawić. Na razie nie pozwalam jej wchodzić do kojca, bo poruszające się z gracją czołgu 10 kilogramów szkotka mogłoby uszkodzić maleństwa. Trochę się martwię, czy nie próbuje naśladować „siostry” (buduje sobie gniazdo) i czy jej cieczka nie zakończy się ciążą urojoną.

A skoro zrobiło się rodzinnie, warto wspomnieć o tacie. Szczęśliwym tatą został sprowadzony z hiszpańskiej hodowli pies Alborada Garimpeiro. Garry jest Championem Polski, Młodzieżowym Championem Polski, rozpoczął Championat Litwy i Championat Rumunii oraz Interchampionat. Sarka spotkała Garego na kilka wystawach, gdzie mieli okazję poznać się i polubić, więc dzieciaki nie były owocem seksu na pierwszej randce :)

To zdjęcia taty

alborada garimpeiro



alborada garimpeiro

Oraz rodowód szczeniaków

rodowod

Sarka troskliwie opiekuje się szczeniakami, a one dosłownie rosną w oczach. Wczoraj ważyły już po 200-220 gram. Poza tym są niesamowicie ruchliwe i aktywne. Na zdjęciach wyglądają jak słodkie aniołki, które śpią kamiennym snem. To zmyła. Fakt, że mają zamknięte oczy wcale nie znaczy, że spokojnie śpią. Cały czas ćwiczą swoje małe mięśnie, przewalają się po rodzeństwie, wspinają się na mamę, przepychają w poszukiwaniu lepszego miejsca, pełzają i wykonują dziesiątki innych czynności. I wcale nie są takie nieme jak na zdjęciach. Wydają różne odgłosy. Gdy są zadowolone, słodko ciamkają i gaworzą. Kłócą się z rodzeństwem- ty tu nie leżałeś grubasie, gdzie się rozpychasz! Wyrażają swoje niezadowolenie. No i w końcu piszczą rozpaczliwie, gdy mama niechcący je przyciśnie.

A to zdjęcia szczeniaków- trzy ostatnie zrobione dzisiaj, pozostałe wczoraj. Rosną jak na drożdżach, więc każdego dnia wyglądają trochę inaczej.

west highland white terrier szczeniaki

west highland white terrier szczeniaki

west highland white terrier szczeniaki

west highland white terrier szczeniaki

west highland white terrier szczeniaki

west highland white terrier szczeniaki

west highland white terrier szczeniaki

west highland white terrier szczeniaki

west highland white terrier szczeniaki

west highland white terrier szczeniaki

west highland white terrier szczeniaki

środa, 05 stycznia 2011

Ledwo skończyłam narzekania, jak bardzo niecierpliwi mnie czekanie na poród, Sarze odeszły wody płodowe. To znaczy wstała, a wokół niej zrobiło się mokro. To mnie zupełnie zaskoczyło, bo miała rodzić dopiero w weekend. Trochę spanikowałam i zadzwoniłam do profesora, że Sarze chyba odeszły wody płodowe. Poradził, żebym poczekała jeszcze ze dwie godziny, a jak nic się nie będzie działo, to mam zadzwonić i zastanowimy się, co dalej.

Sara trochę chodziła, schowała się za łóżkiem. Myślałam, że przygotowanie do porodu będzie trochę trwać. A ona o 18.20 urodziła pierwszego szczeniaka. W sumie wyglądało to tak, jakby zniosła jajko. Obie byłyśmy bardzo zdziwione tym, co z niej wypadło. Tym bardziej, że nie wyglądało to jak szczeniak, ale było bardziej podobne do jaja właśnie, otulone błonami jak skorupką. Sarka na wszelki wypadek postanowiła się odsunąć od tego czegoś. Ja zajęłam się zdjęciem błon i przecięciem pępowiny. Takiego oczyszczonego szczeniaka podałam Sarze, a ona trochę go polizała, ale nie bardzo się nim interesowała. Za to on interesował się nią, piszczał i próbował ssać. Był taki dzielny, pierwszy odważnie wyszedł na świat, że od razu pomyślałam, że powinien się nazywać White Hero. Dopychał się do cycków i walczył o swoje jak prawdziwy biały bohater.

Za 20 minut urodziła kolejnego szczeniaka. Też nie szczególnie się nim interesowała. Wytarłam go i oba podsadziłam do niej. Lizała je i pozwalała, żeby jej się obijały o brzuch w poszukiwaniu sutków. Za 30 minut urodziła kolejnego. Tym już się zainteresowała, oblizała go z błon, przegryzła pępowinę i troskliwie wylizywała. Od razu było widać, jak bardzo się ucieszyła, że szczeniaki są takie smaczne. Mądra natura tworzy pozytywne skojarzenia, dołączając do każdego szczeniaka mały prezent, który suka może zjeść. A później urodziła 2 kolejne, w odstępach 20-30 minut. W sumie było ich 5. Myślałam, że to już wszystkie. Włożyłam Sarę do kojca z małymi, podstawiłam je do sutków i zaczęło się ciumkanie. A po godzinie Sara urodziła jeszcze jednego. W sumie została mamą 1 chłopaka i 5 dziewczynek. Dzielna Sara. Po urodzeniu szczeniaki ważyły pomiędzy 150- 170 g i były bardzo podobne pod względem wagi i wielkości.

Myślałam, że będzie rodziła w kojcu, ale ona 1 szczeniaka urodziła w pokoju, 2 w przedpokoju, 2 pod biurkiem, a ostatniego w kojcu. Bałam się, że poród będzie straszny- że będzie leżała, piszczała itp. A ona rodziła na stojąco, pochodziła trochę, napięła się, kucnęła i wypadał z niej szczeniak. Jak gdyby nigdy nic.

Wania próbowała pomagać w porodzie, bo na początku wlazła razem z Sarą do kojca i przyglądała się, co się dzieje. Jednak na czas trwania porodu zamknęłam ją w drugim pokoju. Po porodzie, gdy szczeniaki i mama były już w kojcu, przyszła zaciekawiona popiskiwaniem. Zaglądała do kojca, nawet próbowała do niego wejść. Ku mojemu zdziwieniu Sara ani trochę nie protestowała i nie warczała na nią.

Bardzo szybko Sara stała się troskliwą mamą. Na początku szczeniaki strasznie piszczały, bo były głodne. Ale widocznie szybko się najadły, bo większość nocy spędziły spokojnie, a Sara nieustannie ich dogląda.

Ja przyglądam się szczeniakom i nie mogę się nadziwić, jakie są doskonałe. Mają takie malutkie łapki zakończone malutkimi pazurkami, malutkie spiczaste uszka, tysiące malutkich włosków. Wszystko wykonane jest tak dokładnie...

west highland white terrier szczeniaki

west highland white terrier szczeniaki

west highland white terrier szczeniaki

west highland white terrier szczeniaki

west highland white terrier szczeniaki

west highland white terrier szczeniaki

west highland white terrier szczeniaki

wtorek, 04 stycznia 2011

O Boże, Sara właśnie urodziła 6 szczeniaków. Wszystko poszło tak szybko i gładko. Wciąż jestem w szoku, bo to niesamowite przeżycie. Właśnie szczeniaki jedzą, popiskując od czasu do czasu. Jak nieco dojdę do siebie po tym mocnym przeżyciu, to napiszę coś więcej.

Byłyśmy z Sarą na kontrolnej przedporodowej wizycie u weterynarza. Wszystko wydaje się być w porządku. Waży trochę ponad 10 kg, w czasie ciąży przybyło jej około 3, czyli w normie. Wet powiedział, że sądząc po wielkości brzucha może urodzić więcej niż 3 szczeniaki. Codziennie mierzymy temperaturę i czekamy. Sara przygotowuje się do porodu, bo w nocy kopie dla siebie legowisko i zieje. To może nastąpić lada dzień.

Czasem wydaje mi się, że ciąża polega głównie na czekaniu- najpierw czekałam, żeby wiedzieć, czy jest w ciąży, teraz czekam na poród. Trochę się denerwuję, jak to będzie.

Z powodu ciąży i cieczek terierki więcej czasu spędzają w domu.


Oto kilka zdjęć znudzonych terierek.

west highland white terrier

west highland white terrier

west highland white terrier

Sara głównie śpi. Teraz nawet wskoczenie na łóżko jest nie lada wysiłkiem.

Wania pilnuje z ulubionego punktu obserwacyjnego.

terier szkocki

terier szkocki

terier szkocki

O kurcze, co to????