Magdalena Dabrowska

Utwórz swoją wizytówkę

Westie

poniedziałek, 24 października 2011

Ufff, Sara już czuje się dobrze. Dziękuje za trzymanie kciuków, na pewno pomogły :)


Wczoraj pół dnia przespała, ale wieczorem poczuła się lepiej. Zaglądała do miski, na spacerze witała się z pieskami. Dzisiaj po chorobie ani śladu. Gdy poszłyśmy do weta na kolejny zastrzyk, zmykała ile sił w łapkach. Po tym od razu widać, że pies jest zdrowy.

Nie wiem, czym mogła się zatruć. Od wiosennych zdarzeń z truciem psów pilnuję, żeby moje były na smyczy i nie jadły niczego na spacerach. Ale może łakomy piesek coś wszamał, jak nie patrzyłam?

Historia niestety nie obyła się bez ofiar. Kanapa, pomimo czyszczenia wciąż wydziela woń jak nadużywający alkoholu kloszard. To może być przyczynek do badań „jaki wpływ wywierają psy na wystrój twojego mieszkania”. Jeśli kanapa nie przestanie śmierdzieć, to czarno widzę jej przyszłość...

18:56, whitewestie , Westie
Link Komentarze (3) »
sobota, 22 października 2011

Sara jest chora. Wczoraj po południu zwymiotowała. Ale ponieważ poza tym wydawała się czuć dobrze, nic sobie z tego nie robiłam. Wiadomo, psy czasem wymiotują. Noc też minęła dobrze, ale nad ranem znowu zaczęła wymiotować. Niestety, musiałam iść do pracy i nie mogłam iść z nią od razu do weta. Gdy wróciłam, całe mieszkanie było obrzygane. Łącznie z kanapą. A Sarka nawet nie skakała na mój widok. Pojechałyśmy od razu do weta. Szczęście w nieszczęściu, trafiłyśmy na prof. Wronę, więc Sara jest w najlepszych rękach. Dostała zastrzyk, kroplówkę z glukozą, tabletki i probiotyk do picia. Wet stwierdził, że to zatrucie. Od kilku godzin nie wymiotuje, ale śpi zmęczona.

Od pewnego czasu na osiedlu krąży pogłoska, że ktoś truje psy. Nie jest to tylko pogłoska. Na wiosnę 4 znajome pieski zmarły. Zaczynało się od wymiotów, a później psa nie dawało się uratować. Ostatnio zachorowały 2 znajome psy. Też zaczęło się od wymiotów, biegunki. Ale tym razem wszystko skończyło się dobrze. Właściciele psów spotykając się na spacerach zastanawiają się, kto może być tak okrutny i truć psy. Jedni podejrzewają sąsiadkę z pierwszego piętra z bloku obok. Inni dozorcę. Ale jak do tej pory nie wiadomo, dlaczego psy chorują.

Trzymajcie kciuki za Sarę. Mam nadzieję, że wszystko skończy się dobrze i wyzdrowieje.

wtorek, 20 września 2011

Dzisiaj Sara obchodzi urodziny, już trzecie. Nie chcę tego przeliczać na ludzki wiek, ale wiele się przez ten czas zmieniła.
Na pewno oglądaliście w pismach plotkarskich zestawienia „jak one wyglądały kiedyś”. Celebrytki krytykowane są za niefortunne fryzury i stylizacje, jakie nosiły na przykład w latach 80-tych. Sara, szczególnie na początku, miała kilka zupełnie nieudanych fryzur. Skoro to jej urodziny, to powspominajmy i pośmiejmy się z niej trochę.

westie

Marzec 2009. Niedługo po tym, jak Sara trafiła do mnie. Do tej pory jej szata nie znała trymera, a zabiegi pielęgnacyjne ograniczały się do czesania od czasu do czasu. Tak wygląda szczeniak, który nigdy nie był trymowany.

west highland white terrier

Kilka dni później, po pierwszej wizycie u "profesjonalnej groomerki" z dyplomami. Mam psa łysego na grzbiecie! Wygląda strasznie. A pani groomerka, oby sama wyłysiała.

west highland white terrier

Czerwiec 2009. Łysina zarasta, a Sara chodzi we fryzurze "na amfibię". Dużo włosia z przodu, tyłu i po bokach. Łapy też wyglądają strasznie.

westie

Zima 2010. Po traumie trymowania Sara zarasta i zarasta, osiągając wygląd yeti. Stylizacja w sam raz na mroźną zimę. Do tej pory zastanawiam się, jak Mirka w tym zarośniętym kundelku dopatrzyła się rodowodu i zmusiła nas do wyjazdu na wystawę.

west highland white terrier

Marzec 2010. Sara kilka chwil przed wyjazdem na naszą pierwszą wystawę. Byłam niezwykle dumna z białości, którą udało się nam uzyskać oraz z niezwykłej stylizacji głowy. Szczęka opadła mi dopiero na wystawie, gdy zobaczyłam doskonale przygotowane westiki. Głowy "na smutnego kozła" od tej pory staram się unikać.

west highland white terrier

Maj 2010. Sara po pierwszym trymowaniu u pana Sławka. W końcu wygląda jak rasowy westik! W tej stylizacji nie do końca podoba mi się sposób zrobienia tyłu, jak widzicie włos jest krótko przycięty i wygolony. Ma to zalety, bo pies wydaje się krótszy, ale chodzi świecąc gołym tyłkiem. Od kiedy sama trymuję Sarę, staram się zostawiać włos na tyle nieco dłuższy.

west highland white terrier

Maj 2010. Sara na wystawie. Głowa wygląda już jak chryzantema. Ufff...

west highland white terrier

Lipiec 2010, Sara na wystawie, porządnie wytrymowana. Nie do końca podoba mi się to, że sukienka kończy się tak nisko. Później będziemy zaposzczać włos na bokach, żeby przejście między grzbietem a sukienką było bardziej płynne, a linia sukienki zaczynała się nieco wyżej.

west highland white terrier

Październik/listopad 2010. Sara na spacerze i w pierwszych tygodniach ciąży. Moim zdaniem wygląda kwitnąco. A jeśli chodzi o fryzurę, to staramy się ją utrzymywać mniej więcej podobną. Na razie wydaje mi się optymalna, ale kto wie, może za trzy lata znowu się będę z niej śmiała.

west highland white terrier

Sto lat, Sara!!!!!

sobota, 17 września 2011

Życie może być takie proste i szczęśliwe. Wystarczy zmęczyć się fizycznie. Odpocząć w cieniu drzewa. Robić coś razem z tymi, których lubimy. W czasie ostatniego weekendu psy i ich ludzie praktykowali szczęśliwe życie na wsi. Jak dobrze czasem uciec od miejskiego zgiełku...

scottish terrier

Biegnąca Wania

west highland white terrier

Jęzor na wierzchu i nieco głupkowaty wyraz pyszczka- to Wika, córka Sary

west highland white terrier

Z gracją i zaangażowaniem biegnie Sara

west highland white terrier

Kiedyś mówiło się: odpczynek pod gruszą. W dobie globalizacji i ocieplenia klimatu miejsce gruszy zajęło drzewo brzoskwiniowe

scottish terrier

west highland white terrier

Wika wygląda jak łobuz, zachowuje się jak łobuz, ale niech was to nie zmyli. Ona na prawdę jest łobuzem! I posiada nadprzyrodzoną wręcz umiejętność brudzenia się. Moja mama i tak twierdzi, że Wika jest najgrzeczniejsza i najmądrzejsza. W uzasadnieniu dodaje, że radzi sobie z dwoma kotami i obu potrafi wyjeść jedzenie z miski. Jak widać, miłość jest ślepa :)

westie i terier szkocki

Co trzy głowy to nie jedna, czyli co w trawie piszczy...

westie i terier szkocki

W stadzie zawsze raźniej. Dzilene psy w odwagą i oddaniem bronią swojego.

west highland white terrier

west highland white terrier

Odpoczynek po pracy. Wika i Sara

czwartek, 23 grudnia 2010

Sara ma rodzić w okolicy 7-10 stycznia, więc właśnie zaczęła trzeci trymestr ciąży. Nasze szczeniaczki mają już ukształtowane narządy płciowe, oraz rozwijają się im kolejne organy wewnętrzne. Niestety, diagnozowanie ciąży u suk jest skomplikowane i bardzo trudno jest ocenić płeć szczeniaczków. Niespodzianką będzie, co się urodzi. Szczeniaczki mają już palce i pazury, a także zaczynają porastać sierścią.

Jak do tej pory wszystko idzie gładko. Bardzo obawiałam się tej ciąży, nawet nie wiem, co sobie wyobrażałam. A tu okazuje się, że ciąża to nie choroba, suka znosi ją bardzo dobrze i zachowuje się jak zwykle. Poza kilkoma nocnymi przygodami, gdy musiałyśmy biec na siku, lub Sarka wymiotowała, nie dzieje się nic niezwykłego. Trzeci trymestr wydaje się najtrudniejszy, bo Sara ma już spory brzuch. Gdy idzie przodem, to widać, jak dodatkowa objętość wystaje jej po bokach. Brzuszek jest duży i twardy, podobno czasem można wyczuć ruchy szczeniaków, ale jeszcze czegoś takiego nie poczułam.

poniedziałek, 20 grudnia 2010

Ciężarna znowu w nocy zwymiotowała na łóżko i musiałam zmieniać całą pościel. Gdyby nie takie wypadki od czasu do czasu, zapomniałabym, że Sara jest w ciąży. Poza tym, że zrobiła się gruba i bardziej ociężała, nic już nie wskazuje na to, że jest ciężarna.


Ja za to zastanawiam się, jak poradzić sobie z urządzeniem porodówki. Podglądam zdjęcia i wypytuję, jak tą kwestię rozwiązują inni hodowcy. Wygląda na to, że do wyboru są trzy opcje. Pierwsza, o najdłuższej tradycji, to kojec zbijany z desek. Druga to plastikowe legowisko, które pełni funkcję kojca. Trzecia opcja to zwykłe, owalne legowisko z dość wysokimi ścianami. Gdy szczeniaki już podrosną i zaczną się rozłazić, trzeba takie legowisko odgrodzić deskami albo metalowym płotkiem. Na razie zastanawiam się nad wersją pierwszą lub trzecią, bo nigdzie nie mogę znaleźć takich plastikowych legowisk. A że święta tuż tuż, nie ma co się śpieszyć z zakupami, bo paczka i tak utknie gdzieś na sortowni. Decyzję mogę spokojnie odłożyć do następnego tygodnia.

niedziela, 12 grudnia 2010

O 3.30 obudziło mnie lizanie po twarzy. To była Sara. Upewniła się, że otworzyłam oczy, po czym zeskoczyła z łóżka i pobiegła do pokoju. Pokręciła się i wróciła na łóżko. Już miałam zapaść w sen, gdy znowu mnie polizała, zeskoczyła z łóżka i usiadła, wpatrując się. O co chodzi? Czyżby chciała na dwór? Niewiele myśląc (o 3.30 nie można wiele myśleć, wszystkie totalitarne systemy tą porę wybrały sobie na przeprowadzanie aresztowań) ubrałam się i wyszłyśmy na dwór. Sara załatwiła się i wróciłyśmy do domu. Biedactwo, pewnie szczeniaczki tak się w niej rozpychają, że ma mało miejsca na siuśki.

O tym, że trzeba będzie wstawać w nocy na siku nie pisała żadna specjalistyczna książka o rozrodzie psów. Mam okazję na zdobywanie wiedzy praktycznej.

Kilka dni później mogę stwierdzić, że nocne wstawanie na siku to bardziej wypadek przy pracy niż co nocna rutyna. Od czasu do czasu Sara budzi się w nocy, żeby zwymiotować. Taka proza ciąży.


piątek, 10 grudnia 2010

Byłyśmy z Sarą na USG i na własne oczy widziałam na ekranie szczeniaczki. Wyglądały jak kulki w środku Sary. Przyglądaliśmy się jednemu z nich. Widać było jego bijące serce, a ja mogę przysiąc, że także pyszczek i łapki. Zalążki kończyn przednich i tylnych zaczynają formować się koło 3 tygodnia ciąży, więc mogłam już je widzieć. Poza tym nasze płodziki mają już małżowiny uszne i powieki (tego nie widziałam, ale przeczytałam w książce).

Sarka zachowuje się jak zwykle, to znaczy jak rozpieszczona suka. Minęła jej już faza przytulania, teraz stała się bardziej niezależna i niesamowicie żarłoczna. Na spacerze chodzi z głową przy ziemi i szuka jedzenia. W domu dostaje przysmaczki, wołowinkę, ser biały, ale nie przeszkadza jej to w poszukiwaniu odpadków na dworze, których oczywiście nie pozwalam jej jeść. Pamiętam, żeby nie przekarmiać ciężarnej, bo za duże szczeniaki mogą powodować ciężki poród. Dostaje witaminy i lepsze jedzenie, ale mniej więcej w takiej samej ilości jak zwykle, a karma jak zawsze stoi w misce.

Mam wrażenie, że stała się bardziej ostrożna. Już nie gania z Wańką ani z zaprzyjaźnionymi psami. Gdy jakiś za bardzo się zbliża, zaczyna piszczeć, żeby zostawił ją w spokoju. I kto by pomyślał, że jeszcze dwa tygodnie temu tak szalała z Wańką.

westie i terier szkocki

Dopaść Wańkę

west highland white terrier

Mimo że już w ciąży, Sara całkiem dobrze radziła sobie z polowaniem na Wanię. A ja uwielbiam to zdjęcie, bo jest takie dynamiczne i pełne energii.

west highland white terrier

Czy z taką czułością, z jaką depcze po Wańce będzie zajmować się szczeniakami?

poniedziałek, 06 grudnia 2010

28-30 dzień po kryciu to najlepszy czas na zbadanie przez omacywanie, czy suka jest w ciąży. Płody są już wyczuwalne, a przestrzenie między nimi wyraźnie zaznaczone. Niektórzy są w stanie je policzyć. Literatura naukowa podaje, że skuteczność przewidywania liczby szczeniąt na podstawie omacywania wynosi w granicach 30%, więc jest to metoda mało wiarygodna, podająca dane szacunkowe.

Byłyśmy dzisiaj z Sarą u polecanego przez wiele osób położnika prof. Wrony. Omacał Sarę i stwierdził, że wyczuwa 3 płody. Później zaczęła napinać brzuch, więc dalsze badanie było niemożliwe. Ale najważniejsze już wiemy- Sara jest w ciąży! I na szczęście nie jest to ciąża pojedyncza. Nie chodzi o to, że więcej szczeniaków to więcej radości, ale przy jednym płodzie poród bywa ciężki, bo przerośnięty szczeniak może zaklinować się w drogach rodnych. Przy większej ich liczbie rosną nasze szanse na naturalny poród bez komplikacji. W piętek jesteśmy jeszcze umówione na badanie USG, które da nam absolutną pewność co do stanu Sary. Na razie dostała witaminy, które mam jej podawać przez następnych 20 dni. Wszelkie dodatkowe suplementy oraz przekarmianie suki są niewskazane. Łatwo powiedzieć- nie przekarmiać, ale jak tu nie rozpieszczać ciężarnej?

Po rozmowie z przemiłym profesorem uspokoiłam się i jestem dobrej myśli. Sara jest młoda, zdrowa, w dobrej kondycji, nie jest nadmiernie otłuszczona i nie należy do ras znanych z trudności z porodem (psy miniaturowe, wielkogłowe), więc może sobie poradzi. Zastanawiam się, skąd suki wiedzą, co robić w czasie porodu. Nie przeczytały żadnej książki na ten temat, zazwyczaj nie miały możliwości obserwowania porodu na żywo. Niektórzy tłumaczą to instynktem. Dla mnie takie tłumaczenie niczego nie wyjaśnia, a wprowadza tylko dodatkowe określenie tego, co niezrozumiałe. Bardziej bym była skłonna przypuszczać, że suki mają kontakt z jakąś kosmiczną inteligencją czy tym, co Henri Bergson nazywał „elan vital”. Mam nadzieję, że w odpowiednim momencie Sarze uda się nawiązać połączenie, urodzi, przegryzie pępowiny i będzie troskliwie zajmować się maluchami.

czwartek, 11 listopada 2010

Będąc młodą hodowcą korzystam z rad osób, które mają większe doświadczenie. Nie jest to proste, bo co hodowca, to opinia. Błąkam się wśród tych różnych, często sprzecznych poglądów na ciąże i porody, zastanawiając się, kto się myli. A może wszyscy mają rację? Skoro odchowali już kilka miotów kierując się radami, jakich teraz mi udzielają, to musiały działać.

Kontrowersja pierwsza: kiedy powtarzać krycie
Żeby zwiększyć pewność, że urodzą się szczeniaki, dobrze jest krycie powtórzyć. Wszyscy hodowcy, z którymi się konsultowałam, są co do tego zgodni. Kontrowersje pojawiają się dopiero wtedy, gdy mowa o terminie ponownego krycia. Hodowca 1 twierdzi, żeby krycie powtórzyć od razu następnego dnia, bo okres płodny u suki jest ograniczony, więc im szybciej to zrobimy tym lepiej. Hodowca 2 radził, żeby krycie powtórzyć za 2-3 dni, bo plemniki w narządach rodnych suki żyją 24-72 godzin, więc nie ma sensu kryć zbyt szybko.

Kontrowersja druga: czy powtórzone krycie wpływa na liczbę szczeniaków
Znowu, ile hodowców, tyle opinii. Hodowca 1 twierdzi, że to zupełna bzdura. Jeśli kryjemy drugi raz, nie rodzi się więcej szczeniąt, ale mamy pewność, że szczeniaki w ogóle się urodzą. Hodowca 2 z kolei uważa, że dzięki powtórzonemu kryciu urodzi się więcej szczeniaków. Uzasadnia to tym, że uwalniane przez sukę jajeczka przez dłuższy czas mają szansę spotkać plemniki, a w związku z tym więcej może zostać zapłodnionych, co może przełożyć się na większą liczbę urodzonych szczeniąt.

Kontrowersja trzecia: trymować sukę w ciąży, czy nie?
Część hodowców zdecydowanie odradza wszelkie zabiegi pielęgnacyjne, trymowanie jak również zbyt intensywne czesanie. Inni wręcz przeciwnie. Twierdzą, że sukę spokojnie można trymować, bo skoro jest do tego przyzwyczajona, to nie ma w tym dla niej nic stresującego. Dowodzą, że gdyby przez okres ciąży i porodu nic z suką nie robić, to oznaczałoby dla niej koniec kariery wystawowej. Zanim udałoby się doprowadzić włos do porządku, sezon wystawowy by minął.

I komu wierzyć? Na razie zapisuję opinie i będę szukała odpowiedzi. Ach, ten nałóg poszukiwania prawdy.

Sarka już po powtórnym kryciu. Teraz czekamy, bo dopiero za miesiąc będzie można ustalić na USG czy jest w ciąży
.

 
1 , 2