Magdalena Dabrowska

Utwórz swoją wizytówkę
Kategorie: Wszystkie | Agility | Kultura | Pielęgnacja i wychowanie | Szczeniaki | Szkotka | Westie | Wystawy
RSS

Pielęgnacja i wychowanie

czwartek, 19 lipca 2012

Fotele przyjechały. Nie jeden, ale dwa, za to do renowacji. Wydają się mniejsze niż na zdjęciach i wydzielają dziwny zapach. Jednak ten kształt, po prostu są niesamowite!

Terierki też zaakceptowały nowe nabytki. Siedzisko w sam raz pomieści psa. Sara pozowała jak fotelowa książniczka, Wania nie za bardzo, ale jednak udało się wykonać kilka pamiątkowych zdjęć.


west highland white terrier

west highland white terrier

west highland white terrier

west highland white terrier 

poniedziałek, 16 lipca 2012

„Myślicie, że to rozsądne, żeby kupić taki fotel?” Pytałam moje psy pokazując im zdjęcie w internecie. Patrzyły rozumnie. Sara chłonęła każde słowo, z niecierpliwością czekając na kolejne. Wania wyglądała na bardzo zamyśloną. W końcu coś burknęła i pobiegła na balkon. No tak, gołąb wylądował. Burknięcie jednak nie było głosem w sprawie fotela.

 

Wciąż nie wiem, czy zakup nowego fotela to rozsądny wybór. Masz człowieku dwa psy, a z podejmowaniem rozsądnych decyzji i tak męczysz się sam. Powiedziałabym o nich darmozjady, gdyby nie fakt, że tak ładnie wyglądają zalegając na kanapie.



niedziela, 15 lipca 2012

Odkrycie roku: moje psy lubią gotowany kalafior! Wiedziałam, że jedzą marchewkę i jabłko, a nawet orzechy włoskie w łupinach. Ale kalafior? W sumie mało apetyczne warzywo. A one wcinają, nawet bez posypki z bułki tartej przysmażonej na maśle.


Zwierzaki są dziwne. Człowiek trudzi się, kupuje im ekskluzywne przysmaki, a one wydają się bardziej zadowolone z kawłka suchego chleba (szczególnie, jeśli jest samodzielnie znaleziony) czy z takiego kalafiora. Kto je zrozumie?

środa, 23 maja 2012

Część niedzieli spędziłam z psami na pikniku organizowanym przez jedną z lubelskich dzielnic. Mini- wystawa psów rasowych była jedną z atrakcji, oraz okazją do podniesienia wiedzy kynologicznej. Prowadzące pokaz osoby działające w lubelskim oddziale Związku Kynologicznego krótko prezentowały pokazywane rasy, wspominały o ciekawostkach związanych z pochodzeniem oraz historią danej rasy, potrzebach pielęgnacyjnych i ruchowych. Można się było dowiedzieć, że posiadanie psa nie jest obowiązkiem, ale przywilejem. Każda rasa ma swoje wymogi pielęgnacyjne, o których trzeba pamiętać przed podjęciem decyzji o zakupie psa. Zamiast kupować psa bez rodowodu, z pseudo- hodowli lepiej adoptować psa ze schroniska. Psy rodowodowe, przed dopuszczeniem do rozrodu oceniane są pod względem eksterieru i jego zgodności ze standardem rasy, a często także pod względem charakteru. Kupując psa z dobrej hodowli mamy więc gwarancję, że zwierzę będzie nie tylko ładne, ale będzie posiadało zrównoważony charakter.

Najbardziej zapadła mi w pamięć bajka o pochodzeniu rasy welsh corgi. „Dawno, dawno temu na świecie żyły wróżki, które opiekowały się ludźmi. Wróżki dużo polowały, używając do tego specjalnych rumaków. Dosiadając tych rumaków śpieszyły też na pomoc ludziom. Jednak pewnego dnia ludzie stwierdzili, że są już dorośli, chcą być samodzielni i nie potrzebują już wróżek do pomocy. Wróżkom było smutno opuszczać ludzi, ale rozumiały ich potrzebę wolności. Odchodząc, postanowiły zostawić coś ludziom na pamiątkę. Rano ludzie znaleźli parę szczeniaków o krótkich i grubych łapach, wielkich uszach i oczach, w których malowała się mądrość i dobroć wszechświata. To były welsh corgi, mądre i dobre rumaki, na których polowały wróżki. Od tej pory welsh corgi dzielnie służą ludziom, ich mądre oczy oraz znaki na sierści, przypominające znaki po noszonym kiedyś siodle, mają ludziom przypominać wróżki.”

Piękna historia, prawda? Corgiarze mają wyobraźnię i bardzo kochają swoje psy :) Bardzo chętnie dopisałabym do niej ciąg dalszy, na przykład taki: „Corgi miały piękne pyszczki, wielkie uszy i oczy, ale trochę brakowało im temperamentu. Zupełnie nie miały ochoty polować na szkodniki. Szczury, myszy i krety coraz bardziej się mnożyły, niszczyły zbiory, zjadały ziarno w spichlerzach i ludziom groziła klęska głodu. Zwrócili się o pomoc do wróżek, mówiąc: „Kochane wróżki, wasze rumaki są bardzo miłe i sympatyczne, ale zupełnie nie radzą sobie z takimi przyziemnymi obowiązkami, jak polowanie na szkodniki.” Wróżki musiały przyznać rację, bo wiedziały, że corgi to psy zachowujące się z arystokratyczną powściągliwością. Następnego dnia ludzie znaleźli dwa szczeniaki: czarnego jak węgiel teriera szkockiego i białego westika. Dzielny i waleczny szkocik, o małym rozumku i wielkim sercu miał za zadanie walczyć z plagą szkodników i sprawdził się w tym doskonale. A wesoły i energiczny westik wprowadzić w ludzkie życie więcej energii i radości, bo żyjąc tylko z welsh corgi ludzie stali się nieco flegmatyczni.”

A wracając do samego festynu, black&white spisały się doskonale. Sara była w swoim żywiole witając się z psami i ludźmi oraz dając się głaskać dziesiątkom dziecięcych rączek. Wania imprezę zniosła z mniejszym entuzjazmem, ale w miarę spokojnie. Nie pożarła żadnego małego ani dużego psa, spokojnie znosiła okazjonalne próby głaskania. Obie spokojnie znosiły muzykę i tłumy ludzi. Dzielne psy.



poniedziałek, 07 maja 2012

Wraz z nadejściem wiosny do życia obudziły się kleszcze. Pomimo zakraplania Fiprexu z każdego spaceru do lasu muszę z psów wyciągać kilka mniej lub bardziej żywych kleszczy. Każdy, kto miał choć przez moment do czynienia z tymi pasożytami wie, jakie są obrzydliwe i jak trudno się je usuwa. Do tej pory stosowałam pęsetę, co nie było zbyt dobre, bo często urywało głowę kleszcza, która zostawała w psie. Niby nic takiego, ale człowiek zaczyna panikować myśląc, jakie paskudne bakterie mogą zostać wstrzyknięte z tej głowy do psa, który może zachorować.

Zimą dostałam jako gratis do zakupów w sklepie zoologicznym niepozorne urządzenie do wyciągania kleszczy. Małe kawałki plastiku, wyglądające jak łopatka. Zupełnie nie budzące zaufania, że coś takiego może być do czegokolwiek przydatne. Jednak ostatnio miałam okazję je wypróbować i o dziwo sprawdziły się. Można tym usunąć kleszcze małe i większe i to w całości! W dodatku paskudnego kleszcze w ogóle nie trzeba dotykać.

Wygląda to tak:

kleszcze

W opakowaniu:

kleszcze

A to instrukcja obsługi. Rzeczywiście jest tak prosta, jak na rysunku

kleszcze



wtorek, 10 kwietnia 2012

Przed świętami dotarły do mnie zamówione obroże i smycze Activdog. Do tego zamówienia zbierałam się co najmniej od roku. „Wszyscy” już je mięli, a ja wciąż nie mogłam się zdecydować. Pierwsza trudność to olbrzymi wybór. Nie będę liczyć, ile czasu spędziłam zastanawiając się, które taśmy będą lepiej pasować oraz czy wybrać raczej polar o kolorze wrzos, sprany róż czy fuksja, nitkę turkusową, czy niebieską? Jak to się mówi: osiołkowi w żłobie dano... Drugi problem polega na tym, że nie do końca wiadomo, co się zamawia. Na stronie wprawdzie jest napisane o kilku rodzajach obroży, smyczy, obroży zaciskowych oraz modelach szelek (sportowe, guard, step in), ale nie wiadomo, co jest czym. Wybór na pewno ułatwiłby kolejny krok, w którym można by było wybrać model obroży, szelek czy smyczy w odpowiednim rozmiarze i zamówionej kolorystyce. Długo na stronie nie było żadnego cennika, więc żadnej wskazówki, ile te ręcznie szyte cuda będą kosztować. Teraz szacunkowe ceny są zamieszczone, jednak nie pod odrębnym linkiem, ale trzeba poszukać na stronie. Jednak w końcu z pomocą koleżanki, która zestaw Activdoga miała, chwaliła go sobie i orientowała się w zawiłościach zamawiania, udało mi się zestawy zakupić.

Pierwsze wrażenie: są solidne. To zarówno komplement odnośnie starannego wykonania, ale także opis wielkości. Tasiemka, taśma i polarek daje w efekcie obrożę o szerokości prawie 3 centymetrów. To dwa razy więcej niż szerokość obroży, które moje terierki nosiły do tej pory. Smycz z taśmy o szerokości 2 centymetrów na żywo także wygląda solidnie- jest dużo grubsza niż ta, której używałyśmy do tej pory. Okucia i sprzączki także są duże i solidne. Wydaje mi się, że ta „solidność” jeśli chodzi o rozmiar świetnie sprawdza się w przypadku średnich i dużych psów. W przypadku mniejszych piesków przydałaby się sugestia, żeby wybierać najcieńsze taśmy (1.5 cm) i najmniejsze okucia. A teraz czas na komplementy. Swego czasu eksperymentowałam z szyciem obróżek dla moich psów. Teraz patrzę na jakość wykonania smyczy, obroży i szelek Activdog i mogę powiedzieć tylko jedno: rewelacyjna. Po tym, gdy przypomnę sobie, jak męczyłam się z maszyną do szycia i wykonaniem różnych szczegółów pozostaje mi tylko schylić głowę z szacunkiem dla precyzji wykonania.

Moja mama, oglądając zestaw, który kupiłam dla Wiki oceniła go jednym słowem: „Milutkie”. Chodziło jej o wyścielenie szelek i obroży polarkiem- w dotyku jest to na prawdę milutkie. Najbardziej podoba mi się pomysł wyścielenia rączki od smyczy polarem. Dzięki temu jest tak miła w dotyku, że aż chce się wyjść z psem na spacer (niezależnie od pogody). Nie wiem jeszcze, jak ten polarek będzie zachowywał się w trakcie noszenia, ale pierwsze wrażenie jest rewelacyjne.

Poza wyścieloną polarem rączką bardzo podobała mi się smycz amortyzująca („lina z amortyzatorem”). To coś ukryte jest w dziale „dog trekking”. Zakupiłam takie coś dla Wiki, która chodzi z rodzicami na nordic walking (czyli zapewne uprawia dog trekking). Zwyczajna smycz zakończona jest jakby gumą, dzięki której pies mniej czuje szarpnięcia- są one amortyzowane przez tą gumę. Wydaje mi się, że coś takiego może sprawdzić się nie tylko w sportach kynologicznych, ale także w przypadku psów, które na spacerach mają skłonność do wąchania, ociągania się. Guma amortyzuje wtedy ciągnięcie właściciela i pies nie odczuwa wtedy tak dotkliwie szarpnięcia na swojej szyi. Do tej pory nie spotkałam smyczy z amortyzatorem w sklepach zoologicznych, więc rzecz jak najbardziej rewelacyjna.

I w końcu kolory zestawu. Co innego komponować coś wirtualnie, a co innego zobaczyć na żywo. Ze swojej twórczości jestem zadowolona. Chociaż o dziwo najbardziej podoba mi się zestaw Wiki, nad którym najmniej się zastanawiałam (wytyczne były proste- ma być coś czerwonego). I rzeczywiście w czerwonym Wika wygląda świetnie. W swoich zestawach Sara i Wania też bardzo mi się podobają. Wypiękniały. Na spacerach aż nie mogę od nich wzroku oderwać. Z drugiej strony, słyszałam opinie osób nie do końca zadowolonych z wyboru swojego zestawu kolorystycznego. To, co wirtualnie wydawało się fajne, w rzeczywistości okazuje się nieco inne. Ale taki jest urok zakupów przez Internet.

Jeśli chodzi o cenę, to artykuły Activdog plasują się w tym samym przedziale, co dobrej jakości artykuły dla psów. Jak dla mnie, są warte tej ceny.

Podsumowując, wyroby Activdog są bardzo fajne, wręcz hmm, hipsterskie. I uzależniają. Od kiedy dostałam swoje zestawy zastanawiam się, jak Wania wyglądałaby w obroży w czachy z napisem „punk” (tak, jest taka taśma do wyboru). To świetnie podkreślałoby jej charakter. A dla Sary bardzo by się przydała smycz z amortyzatorem, i taka czerwona obroża jaką ma Wika...

A tak wyglądają obroże na psach:

scottish terrier

Wania

scottish terrier

Wania w obroży zaciskowej

west highland white terrier

Sara

west highland white terrier

Sara i Wika

west highland white terrier

activdog

Psy w kompletach- widać zdobione smycze oraz smycz z amortyzatorem u Wiki oraz szelki Wiki (także Activdog)

activdog

Na pierwszym planie szelki Wiki i smycz z amortyzatorem

wtorek, 27 marca 2012

Sezon wiosennych spacerów uważam za otwarty. Na ścieżkę rowerową wrócili rowerzyści i rolkarze, na łąki wylazła zwierzyna. Wszystko to sprawia, że spacery mają dodatkową szczyptę emocji.

 

Wania może i wygląda jak mumin, ale wciąż ma instynkt łowiecki. Złapała coś w pysk i biegała po łące potrząsając. Okazało się, że to kret. Zanim zdążyłam cokolwiek zrobić, usłyszałam trzask miażdżonych kości. Nie wiem, czy pożarcie to humanitarna metoda walki z kretami, ale gdyby ktoś chciał się ich pozbyć z ogródka lub działki, to mogę wypożyczyć doświadczonego szkotnika.

 

Dużo emocji powodują także rolkarze. Jeden, ubrany w kombinezon z czarnej lajkry, najwyraźniej drażnił się z Wanią, bo gwizdał przejeżdżając koło niej. I jak wyjaśnić psu, że nie wolno gonić smakowicie wyglądających rolkarzy? Drugi strasznie wrzeszczał, gdy Wania biegła koło niego dopingując szczekaniem. Nie wiem, dlaczego ludzie reagują tak przesadnie. Może dlatego, że nie mają na co dzień kontaktu z żywymi zwierzętami, ale za to co chwila oglądają w telewizji historie o pitbulach zagryzających dzieci? Dobra wiadomość jest taka, że Wania już nie gania za rowerami (na razie?).

 

Wania skorzystała też z innych atrakcji spaceru, takich jak tarzanie się w żabie i brodzenie w bajorze. Teraz śpi zmęczona, wydzielając błotnisty zapach. A Sara przez cały spacer była grzeczna. Na prawdę trudno uwierzyć, że należą do tego samego gatunku.



sobota, 31 grudnia 2011

Dzisiaj Sylwester, ale od kilku dni szaleńcy trenują odpalanie petard. Petardy są okropne bo urywają palce, ręce i wypalają oczy. A przede wszystkim powodują hałas, którego zwierzęta bardzo nie lubią. Dla psów, kotów, ptaków i innych zwierząt okres przed- sylwestrowy jest koszmarem, a głośne strzały powodują panikę. Sara fajerwerki ignoruje. Poprzedniego Sylwestra przespała, teraz nie zważa na wystrzały, najwyżej czasem warknie na hałas. Gorzej jest z Wanią, którą głośne hałasy przerażają. Na spacery wychodzi niechętnie, a huk sprawia, że chce uciekać do domu. Jest taka przestraszona, że nawet nie chce się załatwiać, chce tylko schować się w bezpiecznym miejscu. A w domu od razu chowa się do transportera i wychodzi dopiero wtedy, gdy strzały ucichną. Nie wiem, jak zniesie dzisiejszy wieczór...

 

Z powodu zagrożenia petardami od kilku dni wychodzimy tylko na króciutkie spacery. Ja i psy z niecierpliwością czekamy, aż sylwestrowe szaleństwo skończy się i będziemy mogły iść na długi spacer. Nawet jeśli błotnista pogoda do tego nie zachęca.

A na pożegnanie starego roku kilka fotek z przed- świątecznego spaceru. Przez kilka dni mieliśmy piękną, białą zimę.

west highland white terrier

westie i terier szkocki

west highland white terrier

west highland white terrier

west highland white terrier

terier szkocki

scottish terrier

scottish terrier

środa, 07 grudnia 2011

Organizacje zajmujące się prawami zwierząt alarmują, że po świętach więcej psów trafia do schronisk. Tak kończą niechciane żywe zabawki, gdy się znudzą. Co czeka psa w schronisku? Niedawno NIK opublikował raport o przestrzeganiu praw zwierząt i sytuacji psów trafiających do schronisk. Jest wstrząsający.

Liczba bezdomnych psów jest wysoka i wciąż rośnie. Od 1 stycznia 2008 r. do 30 czerwca 2010 r. do 21 skontrolowanych schronisk przyjęto prawie 50 tys. bezdomnych zwierząt. Wiele schronisk nie spełnia wymagań weterynaryjnych dotyczących pomieszczeń i wybiegów oraz stanu technicznego użytkowanych obiektów. Wiele z nich jest przepełnionych.

Dopuszcza się prowadzenie schronisk dla zysku przez organizacje komercyjne i osoby prywatne. Zwierzęta i trzymane są wtedy jak najtańszym kosztem i nie otrzymują humanitarnej opieki. Gdy pies przestaje generować zysk, staje się kosztem dla przedsiębiorcy, który nie ma powodu na utrzymanie go przy życiu. Zostaje zabity, bo zajmuje miejsce dla kolejnego potencjalnego psa, za którego przyjęcie gmina zapłaci.

Liczba zgonów (także w wyniku eutanazji) wśród zwierząt trafiających do schronisk jest wysoka, i dotyczy co czwartego psa i co trzeciego kota. W niektórych schroniskach aż 40% psów umiera. W kontrolowanych schroniskach zabito 3458 zwierząt w 2008 roku i 3332 w 2009 roku.

Raport wspomina też o wstrząsających praktykach. W Starachowicach przyjęto, iż każdy pies pozostający bez opieki w miejscu publicznym jest zwierzęciem nadmiernie agresywnym (przepisy o ochronie zwierząt zezwalają na uśmiercenie zwierzęcia wyłącznie wówczas, gdy jego nadmierna agresywność powoduje bezpośrednie zagrożenie dla zdrowia lub życia ludzkiego). Dało to podstawę do odławiania, a następnie uśmiercania niemal wszystkich złapanych psów. W okresie objętym kontrolą wyłapano co najmniej 396 bezdomnych zwierząt i prawie wszystkie uśmiercono. Aż trudno wyobrazić sobie, jak mógł się czuć właściciel zgubionego psa, gdy dowiedział się, że jego zwierzak został schwytany i natychmiast uśpiony.

Nie wprowadzono skutecznych rozwiązań organizacyjnych i prawnych zapewniających humanitarne traktowanie zwierząt oraz zmniejszenie populacji bezdomnych psów i kotów. W konsekwencji rośnie liczba zwierząt przebywających w schroniskach. Przyjęte rozwiązania prawne, polegające na umieszczaniu bezdomnych zwierząt w schroniskach, łagodzą skutki, lecz nie rozwiązują samego problemu bezdomności.

Zwierzę jako istota żyjąca, zdolna do odczuwania cierpienia, nie jest rzeczą. Człowiek jest mu winien poszanowanie, ochronę i opiekę. Pamiętaj o tym, zanim zdecydujesz się kupić dziecku pieska pod choinkę.


sobota, 26 listopada 2011

Terierki dostały cieczki. Niemal tego samego dnia. Jakby się umówiły.

Od sąsiadki usłyszałam taką historię: To chyba jakieś jamniki będą... Co??? Westiczka mojego syna, 9-cio miesięczna jest w ciąży. Taka młoda, toż to wciąż jeszcze szczeniaczek. Biegała po podwórku i przez dziurę w płocie przeszła do sąsiada. A tam dwa psy, jamnik i pekińczyk. Któryś ją pokrył, będą szczeniaki. Jak one będą wyglądały?
Sąsiadka już przygotowuje się na przyjęcie „wnuka”, szczególnie że jej pies zmarł wiosną, otruty.


Terierki przez całą cieczkę chodzą na smyczy, więc nie ma obaw o niechcianą ciążę. Muszę historię opowiedzieć rodzicom. Wika biega po podwórku, żeby nie poczuła przedwcześnie zewu miłości.

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5