Magdalena Dabrowska

Utwórz swoją wizytówkę

Agility

poniedziałek, 02 stycznia 2012

W pierwszy dzień nowego roku zdarzył się nam zupełnie niezaplanowany bieg agility. Poszłam z psami na spacer do lasu, żeby odstresowały się po sylwestrowych przeżyciach. Spacer przebiegał przyjemnie, terierki biegały, było cicho i spokojnie. W pewnym momencie Wania coś wywąchała, trop zająca, albo sarny i podążyła za nim. Wołałam ją i widać było, jako toczy wewnętrzną walkę- wrócić do mnie, czy pobiec za zapachem. W wewnętrznej walce posłuszeństwo przegrało, Wania biegła, gdzieś w pobliżu wystrzeliła petarda, co jeszcze przyspieszyło Wanię. Pies znikał między drzewami, więc niewiele myśląc pobiegłam za nim (a za mną Sara, wierny, grzeczny pies). Wania pędziła, przeskakując zwalone pnie, gałęzie i wykonując slalom między drzewami. Ja pędziłam za nią, starając się ją spokojnie przywoływać, a jednocześnie przeskakiwać leżąca drzewa, nie wywalić się i nie zaplątać w krzakach. Po trudnym do określenia czasie udało mi się Wanię złapać. Resztę spaceru spędziła na smyczy, a ja dziękowałam, że szkocik ma takie krótkie nóżki i nie biega zbyt szybko.

Później zastanawiałam się, czy powinnam była gonić szkocika, bo może go to dodatkowo zestresowało. Ale jednak najważniejszy jest efekt, czyli że pies jest bezpieczny ze mną w domu, zamiast błąkać się po wielkim, ciemnym lesie.

 

Skoro sportowo zaczęłyśmy rok, nie pozostaje nic innego, jak kontynuować treningi. Zrobiłam prowizoryczny tor agility ze starych kaset wideo, kijów od mopa i deski do prasowania i każdego dnia trenujemy kilka minut. Psy mają z tego wiele radości.

 

Olbrzymią inspiracją są dla mnie filmy ze szkocikiem Hitchcockiem, pierwszym szkotem startującym w European Open w agility. Hitchcock jest świetny i pięknie skacze przez przeszkody. Może Wania też się kiedyś nauczy.

Film z zawodów:

Oraz pięknie opowiedziana historia Hitchcocka. Sprytny szkocik, prawda?



niedziela, 18 września 2011

W sobotę uczestniczyłyśmy w naszych pierwszych zawodach agility zorganizowanych przez klub Frambos na zakończenie kursu, w którym brałyśmy udział. Było wiele zabawy i niespodzianki. Największą było zwycięstwo Wani w kategorii small (małe pieski). Wania bezbłędnie przebiegła tor i miała bardzo dobry czas. O mały włos zwyciężyłaby w drugiej konkurencji: wyścigu na dwóch równoległych torach. Jednak o pół nosa wyprzedziła ją westka Luna, więc Wania zajęła drugie miejsce. Jestem przekonana, że jej szybkość to zasługa pogoni za rowerzystami. Chyba znowu wrócimy trenować w okolice ścieżki rowerowej :)

Filmik z wyścigu o I miejsce: Luna i Wania


Sara strzeliła focha i odmówiła współpracy. Tor agility jakoś przebiegła, wlekąc się i omijając niektóre przeszkody. W konkurencji wyścigów tyłek chyba przyrósł jej do ziemi, bo pomimo nawoływań, zachęt i prób przekupienia parówką nie chciała się ruszyć. Wystartowała dopiero, gdy drugi piesek mijał linię mety, a biegnąc wyraźnie pokazywała, że nie ma na to najmniejszej ochoty. W sumie zajęła trzecie miejsce w agility i ostatnie w wyścigach. 

Foch Sary

Kilka fotek z przygotowań do zawodów:

terier szkocki agility

Wania pomaga przy rozstawianiu tuneli

agility

Ustawianie podium. Nawet przez moment nie myślałam, że Wania zajmie pierwsze miejsce. A jednak! Szkocik zawsze potrafi zaskoczyć...

terier szkocki agility

Rozgrzewka przed zawodami

agility

Itzi. Można powiedzieć, że biegnie, jakby się paliło :)

agility

agility

Sonia

west highland white terrier

A mniej więcej z takim wyrazem pyska siedziała Sara na linii startu: "Nie pobiegnę. Przecież widzisz, że nie mam ochoty biegać."  Uparty terier. Teraz czeka nas praca nad motywacją.