Magdalena Dabrowska

Utwórz swoją wizytówkę
sobota, 26 listopada 2011

Terierki dostały cieczki. Niemal tego samego dnia. Jakby się umówiły.

Od sąsiadki usłyszałam taką historię: To chyba jakieś jamniki będą... Co??? Westiczka mojego syna, 9-cio miesięczna jest w ciąży. Taka młoda, toż to wciąż jeszcze szczeniaczek. Biegała po podwórku i przez dziurę w płocie przeszła do sąsiada. A tam dwa psy, jamnik i pekińczyk. Któryś ją pokrył, będą szczeniaki. Jak one będą wyglądały?
Sąsiadka już przygotowuje się na przyjęcie „wnuka”, szczególnie że jej pies zmarł wiosną, otruty.


Terierki przez całą cieczkę chodzą na smyczy, więc nie ma obaw o niechcianą ciążę. Muszę historię opowiedzieć rodzicom. Wika biega po podwórku, żeby nie poczuła przedwcześnie zewu miłości.

niedziela, 20 listopada 2011

Dni robią się coraz krótsze, a pogoda pod przysłowiowym psem. Aż wstyd się przyznać, ale ostatnio nasze spacery ograniczają się do rundki wokół bloku.
Odkryłyśmy za to nową praktykę, albo inaczej- niedawno znalazłam nazwę dla czegoś, co robiłyśmy już wcześniej. Doga, czyli joga dla psów to sport od jakiegoś czasu popularny w Stanach Zjednoczonych. Został stworzony przez nauczycielkę jogi, będącą zarazem właścicielką psa. Odkryła, że ćwiczenie wraz z psem jest przyjemne i przynosi korzyści obu stronom. Wzmacnia poczucie jedności między człowiekiem a psem, pomaga się lepiej zrelaksować. Od tamtego czasu powstało kilkadziesiąt różnych technik dogi, a zajęcia prowadzone są w wielu studiach i siłowniach. Właściciele psów bardzo chwalą sobie możliwość praktykowania wraz z psem. Doga na razie modna jest w USA, ale powoli pojawia się w Europie Zachodniej. W Polsce na razie żadna szkoła jogi nie prowadzi zajęć dla psów. Ale czy trzeba chodzić na zajęcia? Wystarczy podstawowa znajomość jogi żeby rozłożyć matę, a gdy zaciekawiony pies położy się na niej, można go głaskać, masować czy obrócić, gdy chcemy zmienić pozycję. Ot, i cała doga. Pomysł może dziwaczny, ale raczej nie szkodzi psom. Jak widać na filmach, większość z nich po prostu śpi w czasie sesji.

A to przykładowa sesja dogi:


A tu zajęcia z Barking Buddha Doga (Joga szczekającego Buddy), które mają pomóc w staniu się jednością z psem oraz zbudowania opartej na zaufaniu relacji

piątek, 18 listopada 2011

Wybierałam się z Wanią na jutrzejszą wystawę do Kielc. Od tygodnia przygotowuję ją. Została wykąpana, wysuszona i nałożyłam odżywkę. Trymuję grzbiet, podcinam końcówki sukienki, zbyt długą sierść wokół łapek, ścinam maszynką sierść na piersi. Pięknie zrobiłam jej głowę i uszy. Wania wyglądała na prawdę fajnie. Ćwiczyłyśmy nawet ładne chodzenie, z różnym skutkiem. Wyjazd już jutro, a tu popsuł się samochód. Pech. Raczej nie pojedziemy na wystawę.

Więc zamiast relacji z jutrzejszej wystawy mogę wkleić tylko linki do znalezionych w sieci filmów o tym, jak trymować teriera szkockiego. Filmy są po angielsku, ale można co nieco podejrzeć i być może wypróbować na własnym szkociku.

Głowa

Głowa i szyja

Trymowanie szkocikowego ciałka

piątek, 11 listopada 2011

Zimno, zimno, coraz zimniej. Zamiast chodzić z terierkami na długie spacery, zajęłam się pisaniem. Owocem są dwa artykuły na temat suk (oraz psów) i kobiet w kulturze. A terierki wolny czas spędzają śpiąc na kanapie. Cieszę się, że nie są napalonymi na nieustanny wysiłek fizyczny psimi atletkami, i potrafią być czasem leniwe. Przed nami leniwa zima.

Pierwszy artykuł, opublikowany na portalu Feminoteka, opiera się na podobieństwie wystaw psów rasowych do wyborów Miss czy show w stylu Top Model. Pokazuje, że suki (i psy) oraz kobiety poddawane są podobnej tyranii związanej z pięknem i tresowane, aby wyglądać i zachowywać się w sposób określany przez kulturę.
Tekst dostępny na: http://www.feminoteka.pl/readarticle.php?article_id=1124

Drugi tekst powstał na bazie referatu, jaki wygłosiłam na konferencji w Krakowie. Wzbudził olbrzymie zainteresowanie i okazało się, że większość ludzi niewiele wie na temat psów rasowych. To krótkie streszczenie tekstu, który dostępny jest w pdf na stronie Fem Tanku „Ekologia i sztuka”.
www.ekologiasztuka.pl/pdf/f0108dabrowska2011.pdf

Ostatnia książka Donny Haraway „When species meet” analizuje relacje pomiędzy psami a ludźmi. Haraway otwiera przestrzeń do refleksji na temat możliwości komunikacji oraz tworzenia nie- hierarchicznych, opartych na współpracy i zrozumieniu relacji pomiędzy odmiennymi gatunkami. Opierając się na jej rozważaniach chciałabym się zająć podobnym usytuowaniem kobiet i psów (suk) w kulturze patriarchalnej. Przedmiotem mojej szczegółowej analizy będą wystawy psów rasowych, praktyka kulturowa, którą doskonale można odczytywać przez soczewki gender (płci kulturowej). Podobieństwo wystaw psów do wyborów miss czy pokazów mody, jak również wszechobecny przymus piękna to aspekty wskazujące na podobne usytuowanie kobiet i zwierząt w kulturze.  „The beauty myth” Naomi Wolf prezentuje zestaw praktyk, jakimi poddają się kobiety, aby sprostać patriarchalnemu wyobrażeniu piękna. Co zaskakujące, analogicznym praktykom poddawane są suki (i psy) uczestniczące w wystawach. Patriarchalna władza i opresja przekracza więc ramy płci i gatunków.

Miłej lektury :)

niedziela, 06 listopada 2011

Grecki filozof Zenon z Elei uważał, że ruch jest absurdalny i nie może istnieć. Znany jest ze swoich dialektycznych dowodów na niemożność ruchu. Jeden z nich nosi tytuł „Achilles i żółw”. Powolny żółw może z łatwością prześcignąć szybkiego Achillesa, jeśli tylko wystartuje wcześniej. Zanim Achilles dobiegnie do punktu A, z którego startował żółw, ten będzie już w punkcie B. Gdy Achilles będzie w punkcie B, żółw będzie już dalej. Achilles nie ma szansy go dogonić. Rozumowanie trochę skomplikowane, ale wiele wielkich umysłów trudziło się rozwiązując aporie Zenona. Terierki nie znają starożytnych mądrości, ale mają swoje sposoby na to, jak wyprzedzić dużo szybszego przeciwnika. Skoro nie ma się w nogach, trzeba mieć w głowie. A one mają głowy pełne pomysłów.

Według Wani trzeba szybko wystartować, a chwilę potem wpaść przeciwnikowi pod nogi. Masywne ciałko Wani działa jak przeszkoda, na której rozbija się przeciwnik. Dzięki krótkim łapom jej środek ciężkości jest blisko ziemi, co pozwala jej zachować równowagę gdy większy i długonogi osobnik się przewraca. Czas, gdy będzie się podnosił pozwoli zyskać przewagę i dobiec do mety. Sprytne, prawda?
Drugi sposób polega na odwróceniu uwagi przeciwnika przez gryzienie go w tyłek. Tą metodę stosuje Wania starając się dogonić pieski podobne wzrostem, na przykład westy. Startując stara się wyciągnąć szyję do przodu, aby chwycić westa za ogon. Gdy ten ogląda się, żeby sprawdzić co się dzieje, musi zwolnić, a wtedy Wania wygrywa.

Sara stosuje zupełnie inne metody. Po pierwsze, stara się nie stawać do wyścigu z potencjalnie szybszym przeciwnikiem. Siada i robi minę „głupie psy, wy sobie biegajcie, a my ludzie tutaj sobie postoimy i popatrzymy”. O dziwo, jest to mina bardzo podobna do tej, jaką robi czasem siadając na torze agility i odmawiając współpracy.
Drugi sposób opiera się na zasadzie fair play psich wyścigów. Sara startuje, ale gdy zauważa, że większy i szybszy przeciwnik ją wyprzedza, zaczyna przeraźliwie piszczeć, jakby stała się jej krzywda lub została sfaulowana. Wyścig zostaje przerwany, bo przecież wiadomo, że nie wolno bić mniejszego. 

scottish terrier

Wania jako żywa przeszkoda

west highland white terrier

West może by wygral, gdyby nie oglądał się za siebie

terier szkocki

Wania przyłapana na gryzieniu Sary w ogon.

czwartek, 03 listopada 2011

Gdyby dr House był psem, to byłby terierem szkockim. Albo gdybym miała porównać teriera szkockiego do postaci z serialu, porównałabym go do dr House'a. Podobieństwo charakteru i zachowania jest uderzające.

Zacznijmy od wybitnej inteligencji teriera szkockiego i dr House'a. Na co dzień obaj zachowują się jak pozbawione rozumu tępaki, podejmując bezsensowne decyzje i sprawiając wrażenie, że zupełnie nie rozumieją, o co nam chodzi. Później następuje magiczny przełom i olśnienie. To moment, w którym House rozwiązuje medyczną zagadkę a terier niespodziewanie robi to, czego długo i bezskutecznie chcieliśmy go nauczyć (na przykład bezbłędnie pokonuje tor agility). Później wszystko wraca do normy, pozostawiając nas w niemym podziwie dla właśnie objawionego geniuszu.

Drugie podobieństwo to mizantropia. Terier ujada, a House złorzeczy na wszystko, co się rusza, nie lubi psów, dzieci, staruszek oraz  innych ludzi bez względu na wiek i płeć. Jednak, jeśli już się do kogoś przekona i polubi, to jest wiernym i troskliwym przyjacielem, gotowym wskoczyć w ogień, by udzielić pomocy. Zgryźliwy i złośliwy, ale od czasu do czasu zaskakuje dobrym sercem oraz zainteresowaniem okazywanym przyjaciołom.

Jest jeszcze kwestia posłuszeństwa autorytetom oraz chęci wykonywania poleceń. Dr House systematycznie ignoruje polecenia swojej przełożonej dr Caddy, albo tak je interpretuje, żeby było mu na rękę. Robi to, co mu się opłaca. Albo stosuje fortele, szantaż, przymus lub inne zabiegi, aby postawić na swoim. Zupełnie, jak terier szkocki. Na korzyść teriera przemawia to, że gdy jest wkurzony, nie uda mu się wjechać samochodem w twój dom. Krótkie łapy mogą być zaletą...

Dodajmy to tego pewne ograniczenia mobilności- krótkie łapy u szkota i kulawa noga u Housa, wydłużony pysk oraz ponure spojrzenie spode łba. Podobieństwo niemal jak na rodzinnej fotografii.

scottish terrier

dr house

Wprawdzie dr House proponuje, żeby czytać mniej książek, a więcej oglądać telwizji, ale tą książkę warto przeczytać.

niedziela, 30 października 2011

Powitanie jesieni, albo pożegnanie lata...

Jakiś czas temu wybraliśmy się na jesienny spacer z Deizi (córką Sary) i jej kolegą Leonem. Pogoda była piękna. Tak piękna, że psy postanowiły się wykąpać, wytarzać w czymś śmierdzącym i znowu wykąpać, aby zmyć nieprzyjemny zapach. Bardzo fajnie jest móc popatrzeć, jak szczeniaczek rośnie. Jeszcze fajniej na wspólne zabawy radosnych psów.

west highland white terrier szczeniaki

To Deizi. Wygląda prawie jak Wika, tylko ma bardziej schludny pyszczek. I jest grzeczniejsza...

west highland white terrier

west highland white terrier

Deizi i Sara. Podobieństwo rodzinne może i jest, ale jakoś nie zauważyłam rodzinnych sentymentów. Deizi wolała się  bawić z Leonem, którego ma na codzień, niż z własną mamą.

west highland white terrier

Wypoczynek na plaży

terier szkocki woda

Wania w kąpieli

terier szkocki

Wyjście smoka

west highland white terrier

Deizi i Leon, czyli wodne westiki. Deizi, w przeciwieństwie do Sary bardzo lubi się kąpać. Ale kto z kim przystaje, takim się staje. Leon też jest wielkim miłośnikiem wodnych kąpieli.

west highland white terrier

Leon buszujący w trzcinach.

czwartek, 27 października 2011

Pamiętacie film „Marley i ja” o niesfornym szczeniaku, niszczącym mieszkanie swoim właścicielom? Film doczekał się kontynuacji. Tym razem niewychowany szczeniak o imieniu Marley trafia pod opiekę chłopca, który postanawia go wyszkolić. Pragnie w ten sposób przekonać mamę, że zasługuje na własnego psa. Sprawdzianem szkolenia ma być start w zawodach agility dla szczeniaków. A żeby było zabawniej, w zawodach ma wystartować drużyna składająca się z trzech szczeniaków. Już można sobie wyobrazić to radosne zamieszanie...

Zastrzeżenia można mieć przede wszystkim do realizmu relacji człowiek- pies. Trening agility odbywa się praktycznie bez pracy opiekuna, bo szczeniaki są takie mądre, że same wiedzą co robić. A nawet jeszcze mądrzejsze, bo potrafią uciec z pułapki zastawionej przez złych ludzi oraz tychże złych ludzi ukarać. W czasie szkolenia chłopiec wygłasza do szczeniaków długie przemowy, po których wiedzą, co robić. Cóż, z prawdziwymi psami ta metoda niestety nie działa... No i same zawody przebiegają w trochę dziwny sposób.

Jednak na te niedociągnięcia można przymknąć oko. Film jest zabawny i przyjemnie się go ogląda. Dobre kino familijne, które w dodatku promuje komunikację dzieci z psami i spory kynologiczne. A zadaniem rodziców powinno być wyjaśnienie dziecku, że szkolenie pieska nie do końca tak wygląda, a szczeniaczek nie zawsze rozumie, co się do niego mówi.

marley i ja szczeniece lata

poniedziałek, 24 października 2011

Ufff, Sara już czuje się dobrze. Dziękuje za trzymanie kciuków, na pewno pomogły :)


Wczoraj pół dnia przespała, ale wieczorem poczuła się lepiej. Zaglądała do miski, na spacerze witała się z pieskami. Dzisiaj po chorobie ani śladu. Gdy poszłyśmy do weta na kolejny zastrzyk, zmykała ile sił w łapkach. Po tym od razu widać, że pies jest zdrowy.

Nie wiem, czym mogła się zatruć. Od wiosennych zdarzeń z truciem psów pilnuję, żeby moje były na smyczy i nie jadły niczego na spacerach. Ale może łakomy piesek coś wszamał, jak nie patrzyłam?

Historia niestety nie obyła się bez ofiar. Kanapa, pomimo czyszczenia wciąż wydziela woń jak nadużywający alkoholu kloszard. To może być przyczynek do badań „jaki wpływ wywierają psy na wystrój twojego mieszkania”. Jeśli kanapa nie przestanie śmierdzieć, to czarno widzę jej przyszłość...

18:56, whitewestie , Westie
Link Komentarze (3) »
sobota, 22 października 2011

Sara jest chora. Wczoraj po południu zwymiotowała. Ale ponieważ poza tym wydawała się czuć dobrze, nic sobie z tego nie robiłam. Wiadomo, psy czasem wymiotują. Noc też minęła dobrze, ale nad ranem znowu zaczęła wymiotować. Niestety, musiałam iść do pracy i nie mogłam iść z nią od razu do weta. Gdy wróciłam, całe mieszkanie było obrzygane. Łącznie z kanapą. A Sarka nawet nie skakała na mój widok. Pojechałyśmy od razu do weta. Szczęście w nieszczęściu, trafiłyśmy na prof. Wronę, więc Sara jest w najlepszych rękach. Dostała zastrzyk, kroplówkę z glukozą, tabletki i probiotyk do picia. Wet stwierdził, że to zatrucie. Od kilku godzin nie wymiotuje, ale śpi zmęczona.

Od pewnego czasu na osiedlu krąży pogłoska, że ktoś truje psy. Nie jest to tylko pogłoska. Na wiosnę 4 znajome pieski zmarły. Zaczynało się od wymiotów, a później psa nie dawało się uratować. Ostatnio zachorowały 2 znajome psy. Też zaczęło się od wymiotów, biegunki. Ale tym razem wszystko skończyło się dobrze. Właściciele psów spotykając się na spacerach zastanawiają się, kto może być tak okrutny i truć psy. Jedni podejrzewają sąsiadkę z pierwszego piętra z bloku obok. Inni dozorcę. Ale jak do tej pory nie wiadomo, dlaczego psy chorują.

Trzymajcie kciuki za Sarę. Mam nadzieję, że wszystko skończy się dobrze i wyzdrowieje.

1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 25