Magdalena Dabrowska

Utwórz swoją wizytówkę
piątek, 29 października 2010

Wania jest ze mną dopiero od kilku miesięcy. To jeszcze za krótko, by dokładnie poznać jej charakter, lecz wystarczająco długi, by zauważyć najbardziej wyraźne cechy. Jaka jest szkotka Wania?

Japończycy używają terminu „stal owinięta w jedwab” by poetycko opisać ideał ludzkiego charakteru. Chodzi im o osobę, która jest jednocześnie silna jak stal i delikatna jak jedwab. Taki opis doskonale pasuje do Wani. Jest psem „niezniszczalnym”, odpornym i silnym, ale jednocześnie wrażliwym. Wystarczy ją zbyt mocno skarcić, a zamyka się w sobie, chowa w kryjówce i traci nastrój do zabawy. Z dzielnością teriera obszczekuje inne psy lub obiekty poruszające w okolicy naszych drzwi, ale potrafi przestraszyć się roweru lub innego pojazdu na kółkach.

Szkotka jest niezwykle pogodna i ze stoickim spokojem przyjmuje przeciwności losu. Najlepiej to ilustruje jedna z przygód na spacerze. Szłyśmy sobie nad rzeką gdy nagle zauważyłam, że szkotka zniknęła. Wołam, wołam, a psa nie ma. Na szczęście pies był przyczepiony do smyczy, której drugi koniec trzymałam w ręce. Po smyczy do psa okazało się, że Wania wpadła do dołu. Siedziała w nim najzupełniej spokojnie, nie podejmując prób wydostania się ani nie piszcząc rozpaczliwie. Gdy ją wyciągnęłam na powierzchnię otrzepała się i jak gdyby nigdy nic się nie stało, kontynuowała spacer.

terier szkocki

Przewróciło się, niech leży. Wania nie tworzy problemów, nie szuka dziury w całym, ale bierze życie takie, jakim jest.

Wania nieustannie zadziwia mnie dziwnymi umiejętnościami. Na ostatnim spacerze zgubiła identyfikator.... razem z obrożą. Nie mam pojęcia, jak to zrobiła, ale gdy już wyszła z zarośli, nie miała na szyi niczego. Oczywiście niczym się nie przejęła i wpatrywała się we mnie z charakterystycznym uśmiechem na pysku.

terier szkocki

Uśmiechnięta szkotka, ujęcie pierwsze.

terier szkocki

Jeszcze bardziej uśmiechnięta szkotka

terier szkocki

I po raz trzeci uśmiechnięta szkotka.

To na pewno pies dla osób tolerancyjnych i spokojnych, bo ma własny pomysł na życie i nie specjalnie przejmuje się pomysłami właścicielki. Mogę ją wołać aż do znudzenia, a ona zupełnie się tym nie przejmuje, tylko obwąchuje kwiatka, obserwuje motylka czy goni wronę. Na pewno nie jest psem głupim, bo na szkoleniu radzi sobie świetnie i robi postępy. Raczej porównałabym ją do zamyślonego filozofa, który tak zagłębił się w swój świat, że nie bardzo zważa na wszystko wokół.

Wańka jest najcudowniejsza, gdy się cieszy. Nic nie jest w stanie przebić widoku uśmiechniętego szocika, który podskakuje w górę odbijając się na swoich krótkich nóżkach i śmiesznie podskakując.

terier szkocki

Wania biegnie, ile sił w krótkich, szkocich nóżkach. Uszy powiewają jak żagle na wietrze. Jednak nie biegnie tak do mnie, ale w dowolnie obranych przez siebie kierunku.

terier szkocki

Wańka ucieka ze zdobyczą

terier szkocki

Od czasu do czasu fajnie jest zamordować jakiegoś westa.

terier szkocki

terier szkocki

Taka ilość zdjęć teriera szkockiego powinna na długo wystarczyć jej miłośnikom :)

środa, 27 października 2010

Tak się złożyło, że zarówno ja, jak i psy, przeżyłyśmy ostatnio kilka nieprzyjemnych zabiegów.
Musiałam zająć się swoim uzębieniem i spędzić trochę czasu na fotelu dentystycznym. Wiadomo, to nic przyjemnego, ale mam przemiłego dentystę, który podczas wizyty opowiada podnoszące na duchu historie. Na przykład taką, że jeden z jego pacjentów blednie i zaczyna się trząść na sam dźwięk słowa „dentysta”, nawet rzuconego w trakcie niezobowiązującej rozmowy na przyjęciu. To jak uruchomienie jakiegoś zapalnika w mózgu: dentysta= przerażenie. Siedząc na fotelu i wydając dźwięki „uhu hu” starałam się opowiedzieć dentyście, że Sara zachowuje się dokładnie tak samo na widok obcinarki do pazurów. Przerywa dotychczas wykonywaną czynność, zaczyna się trząść i ucieka. Zachowanie to może śmieszyć, ale przestaje być zabawne, bo pazury jednak co jakiś czas trzeba obcinać, gdyż inaczej zmieniają się w szpony utrudniające psu funkcjonowanie.

Kilku śmiałków w ciągu ostatniego roku podejmowało próby obcięcia jej  pazurów i bez większych sukcesów. W końcu zaprowadziłam ją do Iwony, która świetnie radzi sobie z trymowaniem Wani. I udało się! Sara ma obcięte pazury i to bez stosowania narkozy. Sam zabieg wyglądał trochę przerażająco, bo na widok obcinarki Sara dostała histerii, wyrywała się, próbowała gryźć lub uciekać. Założenie kagańca na pysk i zdecydowana postawa Iwony pomogły, bo po walce o obcięcie pazurów na przednich łapach pazury na tylnych zostały obcięte bez problemu. Chwilę później Sara dostała przysmaczek do jedzenia i to bardzo poprawiło jej humor. Mam nadzieję, że teraz zastanawia się „po co się tak bałam, przecież to wcale nie bolało”.

Wania za to po raz kolejny poszła na trymowanie, bo przygotowanie do wystawy wymaga więcej niż jednej wizyty i przypomina trochę utrzymanie trawnika. Najpierw trzeba wyrwać chwasty, później posiać trawę, a później tylko regularnie przycinać. Najgorsze mamy już za sobą, a Wania wyjątkowo dobrze znosi trymowanie. Podczas ostatniej wizyty z absolutnym spokojem stała na stoliku i pozwoliła Iwonie robić dosłownie wszystko. Szkoty są niesamowite, podziwiam jej opanowanie i stoicyzm. Podziwiam także wygląd, bo po każdej wizycie u psiego fryzjera staje się coraz piękniejsza.

Po tych wszystkich niemiłych przeżyciach jutro czekają nas same przyjemne rzeczy, na przykład dłuuugi spacer. Mam nadzieję, że pogoda dopisze.

poniedziałek, 25 października 2010

Po trwających kilka miesięcy poszukiwaniach udało mi się znaleźć idealną karmę dla Sary. To znaczy taką, która nie uczula i jest chętnie przez zjadana przez Sarę (a także przez Wanię, która wyjada to, co zostanie w misce). To karma Lukullus z wołowiną, pstrągiem i brązowym ryżem. Mam nadzieję, że terierkom będzie dopisywał apetyt, bo kupiłam 15- kilogramowy worek, czyli zapas jedzenia na pół roku. Do tego dostałam gratis w postaci 5 kilogramów karmy Lukullus w puszkach, która też błyskawicznie znika z misek. Wprawdzie nie znalazłam nigdzie reklam tej karmy, ale kilka innych z westie w roli głównej. Jak mogłabym tego nie zamieścić?

W tej reklamie zakochałam się od pierwszego wejrzenia, bo występuje w niej westie, a poza tym przypomina trochę moje życie z psami. Sarka też rano wchodzi na łóżko by mnie budzić, chociaż robi to dużo bardziej energicznie niż westik na reklamie, wzdycha w dokładnie taki sam sposób, i to spojrzenie... Nic dodać, nic ująć- jak dobrze mieć westie!


W kolejnej reklamie ciepły westik na zimne, jesienne wieczory.


Teraz już wszystko jasne! Kto jest najlepszym przyjacielem kobiety? Przynosi ci ekscytujące wiadomości, zawsze sprawia, że się uśmiechasz, zawsze wychodzi z tobą, niezależnie od pogody...
Oczywiście, ukochana westie, zawsze przy tobie. Jak odwzajemnić tą miłość? Odpowiedź jest prosta:



Jak przyjemnie jechać samochodem z westikiem na tylnym siedzeniu! Wprawdzie nie mamy kabrioletu, ale Sara i Wania chętnie jeżdżą w pasach na tylnym siedzeniu.


W porównaniu z poprzednimi mało twórcza, a w dodatku występujący w niej westie trochę odbiega od standardu westikowej urody- straszny z niego waciak, a sierść faluje prawie jak u pudla. Ale co tam, wszystkie westie są piękne, więc wrzucam jeszcze jedną reklamę.


A jeśli ktoś jeszcze nie pobiegł do sklepu w celu kupienia najpyszniejszego jedzenia dla ukochanych westików- reklama ku przestrodze. Do czego zdolny jest głodny westie? Lepiej nie ryzykować.

piątek, 22 października 2010

Sara jest ze mną prawie dwa lata, więc najwyższy czas naszkicować jej portret. Nie chodzi tylko o wizualną reprezentację psa, którą oddaje zdjęcie. Przede wszystkim chodzi o charakter i to wszystko, co sprawia, że jest wyjątkowa.

Sara uwielbia jedzenie, w każdej postaci znajdującej się poza miską. Jest to dość przydatna cecha, bo dla jedzenia jest w stanie zrobić wszystko, a to doskonale sprawdza się w czasie szkolenia. Nie muszę wysilać się i zastanawiać, jak przekonać psa, bo wystarczy jakiś przysmaczek a Sara szybko odkrywa, co zrobić by go dostać. Prawdopodobnie z tego powodu uwielbia dzieci. Wystarczy, że w czasie spaceru zauważy dziecko do lat czterech, a radośnie biegnie w jego stronę, wita się, obwąchuje, oczywiście jeśli opiekunowie dziecka nie protestują. Może dzieci kojarzą się jej z jedzeniem? Często w łapkach noszą jakieś przekąski i chętnie dzielą się nimi z sympatycznym dzieckiem.

Jest strasznym lizusem. Chodzi nie tylko o wydajną pracę języka, którym dosłownie zalizuje człowieka, gdy się cieszy. Jest też wyjątkowo sympatycznym i przymilnym psem, olbrzymią radość sprawia jej, gdy może leżeć obok mnie na kanapie albo spać na łóżku. Ponieważ była moim pierwszym psem, rozpuściłam jej i pozwoliłam na wylegiwanie się w tych miejscach, więc teraz próba odebrania przywilejów jest trudna lub wręcz niemożliwa. Jeśli damy terierowi jakieś prawa, to będzie ich pilnował z uporem teriera.

Jak każdy westie Sara jest wulkanem energii. Uwielbia biegać, a jej ulubiona zabawa to zabawa w ganianego. Jeśli nie ma chętnych do ganiania, biega sama zataczając mniejsze i większe koła. Zauważyłam, że gdy nie ma wystarczającej ilości ruchu na długich spacerach, nadmiar energii wyładowuje za pomocą szczekania. Biada osobie, która znajdzie się w pobliżu naszych drzwi- zostanie bezlitośnie obszczekana, podobnie jak każdy dźwięk dobiegający z korytarza.

Zupełnie nie rozumiem, dlaczego utarł się pogląd, że teriery są trudne w wychowaniu i parte. Poza okresem młodzieńczego buntu Sara jest najgrzeczniejszym ze znanych mi psów. Jednak ma też swoje dziwactwa, przy których trwa z uporem teriera. Na przykład absolutnie nie pozwala na obcięcie sobie pazurów. Kilka osób już próbowało, ale bez większych sukcesów. To jedyna sytuacja, w której Sary nie można przekupić jedzeniem. Na widok obcinaczki do pazurów ucieka w najciemniejszy kąt pokoju. Jeśli położę na kanapie obcinaczkę, to Sara szerokim łukiem omija swoje ulubione miejsce wypoczynku. Dziwi mnie też radość, z jaką tarza się w śmierdzących rzeczach. Wprawdzie jest to ulubione zajęcie psów w ogóle, ale jakoś zupełnie nie pasuje do ślicznego, czyściutkiego i białego westie.

A teraz koniec gadania, czas na wizualne reprezentacje.

west highland white terrier

To najlepszy portret Sary. Piękna, mądra i pełna energii.

west highland white terrier

Sara na jesiennym spacerze

west highland white terrier

Do biegu gotowa.... Start! Sara dopiero się rozpędza

west highland white terrier

Biała błyskawica

west highland white terrier

Zabawa w ganianie. Dobrze, że mamy szkotkę.

west highland white terrier

Raz się goni, a raz jest się gonionym. Takie zmiany Sarze nie przeszkadzają, najważniejsze, że może pobiegać.

west highland white terrier

Sara przyłapana w czasie paskudnego zwyczaju tarzania się w śmierdzącej substancji.

west highland white terrier

Po intensywnym wysiłku warto wypocząć. Wszystkich rozczula i rozśmiesza ten sposób leżenia westie z wyciągniętymi tylnymi łapami.

west highland white terrier

Gryzienie gałęzi- kolejne ulubione zajęcie Sary.

piątek, 15 października 2010

Jutro, jak w każdy weekend, idę z Wanią na szkolenie. Oczywiście musimy ćwiczyć, bo na zajęciach od razu widać, który pies i właściciel nie odrabiają pracy domowej. Ostatnio szkotka dostała przezwisko "Wańka- Wstańka", bo zamiast trwać długo i spokojnie w pozycji siad, co chwila wstawała. Teraz mogę mówić o poprawie. Wania ma coraz dłuższe czasy w siadzie, a dodatkowo coraz częściej wychodzi jej komenda "Zostań". Dowodem jest poniższe zdjęcie, na którym oba zwierzaki wykonują komendę "Siad" i "Zostań". Obie skupione i wpatrzone w rękę trzymającą smakołyki.

westie i szkotka

 

czwartek, 14 października 2010

Korzystając z ładnej pogody postanowiłam w końcu dobrze wybiegać psy. Przez ostatnie kilka dni wychodziłyśmy na niezbyt długie spacery, więc zbierała się w nich energia niby w elektrowni atomowej. Kilkugodzinny spacer pełen był przygód: bieganie po łące, wąchanie śmierdzących rzeczy i tarzanie się w nich, wchodzenie w krzaki, by wyjść z nich zupełnie oblepionym jakimiś farfoclmi, walki w piachu oraz kontemplacja piękna przyrody. W końcu mogę powiedzieć, że moje psy są w pełni szczęśliwe. Poza tym wydzielają zapach, którego nie potrafię sprecyzować. Nie mam siły, by oba umyć, więc czeka je eksmisja z sypialni i mogą sobie spokojnie śmierdzieć.

westie i szkotka

Zaczęło się od gonitwy po łące.

westie i szkotka

Polowanie zakończyło się sukcesem. Zabawa z zagryzanie

westie i szkotka

Nieco surrealistyczne jesienne zdjęcie. Oba psiaki oblepione po buszowaniu w krzakach

westie i szkotka

Wyścigi w piachu

westie i szkotka

westie i szkotka

Terierki rozpiera energia

westie i szkotka

Po takim wysiłku warto coś zjeść. Gałęzie są bardzo pożywne

west highland white terrier

Kto dogoni psa, kto dogoni psa?

terier szkocki

Wańka nie do końca jest przekonana- gonić Sarę, czy lepiep biec w innym kierunku?

terier szkocki

Jak każda szkotka, Wania lubi się czasem zastanowić nad sensem istnienia

west highland white terrier

Jak je dopaść? Na szczęście skończyło się tylko na obserwacji.

poniedziałek, 11 października 2010

Zrobiło się paskudnie. Niby jeszcze jesień, ale już prawie zima. Psom zmiana pogody nie przeszkadza, ale właścicielka chodzi zakichana i z niechęcią myśli o wyrwaniu się z ciepłego domu na wieczorny spacer. Na pocieszenie i rozgrzanie dwie niezwykle urocze reklamy z psem, kotem i myszą. Od razu zrobiło się cieplej.

Tagi: reklama
17:48, whitewestie , Kultura
Link Dodaj komentarz »
piątek, 08 października 2010

Podczas ostatniej sesji zdjęciowej Wańki zrozumiałam (mogę powiedzieć wręcz, że unaoczniłam sobie), jak ważne jest dobre ustawienie psa na wystawie. Nawet bardzo ładnego psa można "popsuć" przez nieodpowiednie pokazanie. Podobnie świetny handler może zrobić cuda z przeciętnym psem i sprawić, że będzie się prezentował bardzo dobrze.

Te trzy zdjęcia zostały zrobione temu samemu psu, w tym samym czasie. Odpowiednie ustawienie jest w stanie zrobić cuda w wylądzie psa, to samo co w przypadku kobiet odpowiednio dobrany strój, fryzura, makijaż i życzliwe światło. Nie ma psów brzydkich, są tylko psy źle wystawiane.

terier szkocki

Wańka jest za bardzo rozciągnięta. Tylne nogi za bardzo odstawione do tyłu, głowa wyciągnięta do przodu. Ogon wprawdzie podniesiony jest do góry, ale pod takim kątem, że burzy harmonijną linię tyłu.

terier szkocki

Na tym zdjęciu jest jeszcz gorzej. Głowa jest wysunięta do przodu jak u osiołka. Zupełnie popsuła się górna linia i pies wygląda jak garbaty. W dodatku przy takim trzymaniu ogona zupełnie niszczy się eekty wysokiego osadzenia i ogon wygląda jak doczepiony do psa.

terier szkocki

Wania ma ładnie podniesioną głowę, dzięki czemu ładnie eksponowana jest szyja. Sylwetka jest zwarta, ładnie zarysowana górna linia. Może Wańka jeszcze nie jest ustawione idealnie, ale powoli zaczynam rozumieć, o co chodzi w wystawianiu.

 

poniedziałek, 04 października 2010

Byłam z Wanią na trymowaniu. To zabieg, który ma za zadanie "odchwaszczenie" psa, wyrwanie z niej starej, brzydkiej, byle jakiej sierści po to, żeby mógł rosnąć zdrowy i silny włos. Iwona, która Wanię trymowała jest perfekcjonistką i uznała, że nie będziemy nic ciąć ani strzyc, bo wytrymujemy wszystko, co się da wytrymować. Dzięki temu włos będzie lepszy, nie będzie się zwijał w "barana" ani odbarwiał ale będzie lśniący, sztywny i czarny. Posłuchałam tej rady i wiele razy miałam ochotę zabrać Wanię z trymerskiego stołu. Wystarczyło jednak, że Iwona spojrzała groźnie na mnie, później na Wanię i uspokajał się zarówno pies, jak i jego właścicielka.

Gevalia Strong as Hell Black Talisman

Tak wyglądała Wania tydzień przed trymowaniem. Była obrośnięta szczenięcą sierścią, która była urocza, ale dość miękka. W niektórych miejscach falowała i zaczynała się odbarwiać. Wanieczka była urocza jako puchaty szczeniaczek.

Gevalia Strong as Hell Black Talisman

Wania trafia na stół Iwony. Trymer w dłoń i zaczyna się "odchwaszczanie" psa. Widać różnicę pomiędzy wytrymowanym uchem, a uchem wciąż zarośniętym.

Gevalia Strong as Hell Black Talisman

Nie będzie łatwo. Wciąż trymujemy.

Gevalia Strong as Hell Black Talisman

Czesanie wielkim grzebieniem, żeby sprawdzić, jak układa się włos. Iwona planuje stworzyć na psie "ścianę włosa", na której nie widać przejścia z grzbietu do sukienki.

Gevalia Strong as Hell Black Talisman

Z puchatego szczeniaczka Wania zmieniła się w wyskubanego wyrostka. Wiek młodzieńczy trudny jest tak samo dla ludzi, jak dla psów. Trudno wyglądać ładnie, bo wszystko wydaje się pozbawione proporcji. Teraz Wania będzie zarastać i z dnia na dzień będzie coraz piękniejsza.

 

niedziela, 03 października 2010

Weekend zbliża się ku końcowi, więc czas na kolejne zabawne reklamy z psami.
Pierwsza piętnuje brzydki zwyczaj wielu psów- picie z toalety. Moje wprawdzie do toalety nie dosięgają, ale uwielbiają pić wodę z kałuży lub szperać po trawnikach w poszukiwaniu śmierdzących odpadków. A później, co za radość, jeśli można pocałować panią.
Drugi film reklamuje karmę light. Moim psiakom na szczęście nie grozi to, co stało się z prezentowanym tam pieskiem. Wania je za dwie- najpierw ze swojej miski, a później z miski Sary. Sarka chyba w końcu odkryła smaczną karmę, więc wersja zminiaturyzowana westa jej nie grozi.
I w końcu wybitnie łakomy i inteligentny przedstawiciel psiego gatunku. Reklama wyjaśnia, do czego przydają się koty.

Tagi: reklama
19:21, whitewestie , Kultura
Link Dodaj komentarz »