Magdalena Dabrowska

Utwórz swoją wizytówkę
piątek, 30 września 2011

Już jesień, ale jeszcze chciałam dokończyć indyjską opowieść. Tym razem będzie o psach z Diskit. Sama miejscowość nie wyróżnia się niczym szczególnym: jest brzydka, brudna, zaniedbana i nie ma w niej nic ciekawego. Trafiliśmy tam jednak z powodu niesamowitej przyrody, która rozciąga się poza miejscowością. Dolina Nubry, rzeki płynącej pośród Himalajów to jedyny powód, aby trafić do Diskitu. Drugim są psy. W dzień, jak w całych Indiach, widać psy spacerujące po ulicach i śpiące w cieniu. Jednak ich prawdziwą obecność można poczuć dopiero w nocy, gdy ciemność wypełnia się szczekaniem. Noc w Delhi wypełniona jest dźwiękiem klaksonów. Noc w Diskicie pełna jest szczekania. To psi chór na kilka głosów, wyśpiewujący skomplikowaną pieśń. A te, które w dzień nie śpią po nocnych śpiewach, są bardzo przyjacielskie i gotowe zrobić wiele za jakiś przysmak.

dolina nubry

Tak wygląda fragment Doliny Nubry

dolina nubry

Miejscowy pies, podobny nieco do border colie, okazał się bardzo mądry. Widząc jedzenie natychmiast wykonał "zestaw obowiązkowy": siad, waruj, oraz zabawne łamańce

psy indyjskie

indie

psy indyjskie

dolina nubry

Przyjaźń między gatunkami

dolina nubry

Dziecko i psy

psy indyjskie

psy indyjskie

psy indyjskie

psy indyjskie

psy indyjskie

Tagi: Indie pies psy
16:09, whitewestie , Kultura
Link Komentarze (1) »
wtorek, 20 września 2011

Dzisiaj Sara obchodzi urodziny, już trzecie. Nie chcę tego przeliczać na ludzki wiek, ale wiele się przez ten czas zmieniła.
Na pewno oglądaliście w pismach plotkarskich zestawienia „jak one wyglądały kiedyś”. Celebrytki krytykowane są za niefortunne fryzury i stylizacje, jakie nosiły na przykład w latach 80-tych. Sara, szczególnie na początku, miała kilka zupełnie nieudanych fryzur. Skoro to jej urodziny, to powspominajmy i pośmiejmy się z niej trochę.

westie

Marzec 2009. Niedługo po tym, jak Sara trafiła do mnie. Do tej pory jej szata nie znała trymera, a zabiegi pielęgnacyjne ograniczały się do czesania od czasu do czasu. Tak wygląda szczeniak, który nigdy nie był trymowany.

west highland white terrier

Kilka dni później, po pierwszej wizycie u "profesjonalnej groomerki" z dyplomami. Mam psa łysego na grzbiecie! Wygląda strasznie. A pani groomerka, oby sama wyłysiała.

west highland white terrier

Czerwiec 2009. Łysina zarasta, a Sara chodzi we fryzurze "na amfibię". Dużo włosia z przodu, tyłu i po bokach. Łapy też wyglądają strasznie.

westie

Zima 2010. Po traumie trymowania Sara zarasta i zarasta, osiągając wygląd yeti. Stylizacja w sam raz na mroźną zimę. Do tej pory zastanawiam się, jak Mirka w tym zarośniętym kundelku dopatrzyła się rodowodu i zmusiła nas do wyjazdu na wystawę.

west highland white terrier

Marzec 2010. Sara kilka chwil przed wyjazdem na naszą pierwszą wystawę. Byłam niezwykle dumna z białości, którą udało się nam uzyskać oraz z niezwykłej stylizacji głowy. Szczęka opadła mi dopiero na wystawie, gdy zobaczyłam doskonale przygotowane westiki. Głowy "na smutnego kozła" od tej pory staram się unikać.

west highland white terrier

Maj 2010. Sara po pierwszym trymowaniu u pana Sławka. W końcu wygląda jak rasowy westik! W tej stylizacji nie do końca podoba mi się sposób zrobienia tyłu, jak widzicie włos jest krótko przycięty i wygolony. Ma to zalety, bo pies wydaje się krótszy, ale chodzi świecąc gołym tyłkiem. Od kiedy sama trymuję Sarę, staram się zostawiać włos na tyle nieco dłuższy.

west highland white terrier

Maj 2010. Sara na wystawie. Głowa wygląda już jak chryzantema. Ufff...

west highland white terrier

Lipiec 2010, Sara na wystawie, porządnie wytrymowana. Nie do końca podoba mi się to, że sukienka kończy się tak nisko. Później będziemy zaposzczać włos na bokach, żeby przejście między grzbietem a sukienką było bardziej płynne, a linia sukienki zaczynała się nieco wyżej.

west highland white terrier

Październik/listopad 2010. Sara na spacerze i w pierwszych tygodniach ciąży. Moim zdaniem wygląda kwitnąco. A jeśli chodzi o fryzurę, to staramy się ją utrzymywać mniej więcej podobną. Na razie wydaje mi się optymalna, ale kto wie, może za trzy lata znowu się będę z niej śmiała.

west highland white terrier

Sto lat, Sara!!!!!

niedziela, 18 września 2011

W sobotę uczestniczyłyśmy w naszych pierwszych zawodach agility zorganizowanych przez klub Frambos na zakończenie kursu, w którym brałyśmy udział. Było wiele zabawy i niespodzianki. Największą było zwycięstwo Wani w kategorii small (małe pieski). Wania bezbłędnie przebiegła tor i miała bardzo dobry czas. O mały włos zwyciężyłaby w drugiej konkurencji: wyścigu na dwóch równoległych torach. Jednak o pół nosa wyprzedziła ją westka Luna, więc Wania zajęła drugie miejsce. Jestem przekonana, że jej szybkość to zasługa pogoni za rowerzystami. Chyba znowu wrócimy trenować w okolice ścieżki rowerowej :)

Filmik z wyścigu o I miejsce: Luna i Wania


Sara strzeliła focha i odmówiła współpracy. Tor agility jakoś przebiegła, wlekąc się i omijając niektóre przeszkody. W konkurencji wyścigów tyłek chyba przyrósł jej do ziemi, bo pomimo nawoływań, zachęt i prób przekupienia parówką nie chciała się ruszyć. Wystartowała dopiero, gdy drugi piesek mijał linię mety, a biegnąc wyraźnie pokazywała, że nie ma na to najmniejszej ochoty. W sumie zajęła trzecie miejsce w agility i ostatnie w wyścigach. 

Foch Sary

Kilka fotek z przygotowań do zawodów:

terier szkocki agility

Wania pomaga przy rozstawianiu tuneli

agility

Ustawianie podium. Nawet przez moment nie myślałam, że Wania zajmie pierwsze miejsce. A jednak! Szkocik zawsze potrafi zaskoczyć...

terier szkocki agility

Rozgrzewka przed zawodami

agility

Itzi. Można powiedzieć, że biegnie, jakby się paliło :)

agility

agility

Sonia

west highland white terrier

A mniej więcej z takim wyrazem pyska siedziała Sara na linii startu: "Nie pobiegnę. Przecież widzisz, że nie mam ochoty biegać."  Uparty terier. Teraz czeka nas praca nad motywacją.

sobota, 17 września 2011

Życie może być takie proste i szczęśliwe. Wystarczy zmęczyć się fizycznie. Odpocząć w cieniu drzewa. Robić coś razem z tymi, których lubimy. W czasie ostatniego weekendu psy i ich ludzie praktykowali szczęśliwe życie na wsi. Jak dobrze czasem uciec od miejskiego zgiełku...

scottish terrier

Biegnąca Wania

west highland white terrier

Jęzor na wierzchu i nieco głupkowaty wyraz pyszczka- to Wika, córka Sary

west highland white terrier

Z gracją i zaangażowaniem biegnie Sara

west highland white terrier

Kiedyś mówiło się: odpczynek pod gruszą. W dobie globalizacji i ocieplenia klimatu miejsce gruszy zajęło drzewo brzoskwiniowe

scottish terrier

west highland white terrier

Wika wygląda jak łobuz, zachowuje się jak łobuz, ale niech was to nie zmyli. Ona na prawdę jest łobuzem! I posiada nadprzyrodzoną wręcz umiejętność brudzenia się. Moja mama i tak twierdzi, że Wika jest najgrzeczniejsza i najmądrzejsza. W uzasadnieniu dodaje, że radzi sobie z dwoma kotami i obu potrafi wyjeść jedzenie z miski. Jak widać, miłość jest ślepa :)

westie i terier szkocki

Co trzy głowy to nie jedna, czyli co w trawie piszczy...

westie i terier szkocki

W stadzie zawsze raźniej. Dzilene psy w odwagą i oddaniem bronią swojego.

west highland white terrier

west highland white terrier

Odpoczynek po pracy. Wika i Sara

wtorek, 13 września 2011

Na spacerze pani z małym pieskiem zabiła mnie tekstem: „Mąż ostrzegał mnie, że tu pani chodzi z takim czarnym, agresywnym psem”. Chodziło jej o Wanię, która na widok psów wyrywa się i drze mordę.

Bardzo dziwnie czuję się jako właścicielka „agresywnego” psa. Dostrzegam plusy. Gdy wychodzimy na spacer wieczorem, nawet dresy z amstafami bliżej przysuwają się do swoich psów. Wania skutecznie wszystkich odstrasza.
Więcej jest minusów. Przestałam ją spuszczać ze smyczy w miejscach, gdzie jest szansa spotkania psa lub roweru. Na ich widok Wania dostaje totalnego odpału, pędzi ujadając i trudno ją zatrzymać albo przywołać. Niektórzy rowerzyści reagują nerwowo, gdy czarny szczekający pies goni ich ile sił w krótkich nogach. Wcale im się nie dziwię. Właściciele psów też wpadają w panikę, gdy pędzi na nich czarny, szczekający pies. Wcale im się nie dziwię.

Jeśli podczas jazdy na rowerze zauważycie, że goni was czarny pies na krótkich łapach, jak ten na zdjęciu, nie przejmujcie się. To może być Wania. Ona się tylko bawi, nie jest agresywna. Bądźcie wyrozumiali, pracujemy nad tym.

scottish terrier

niedziela, 11 września 2011

Jest taki buddyjski koan:
Zapytano mistrza Joshu: „Czy pies ma naturę Buddy?”
Joshu odpowiedział: „Mu”. Pokolenia mnichów głowiło się nad znaczeniem tej odpowiedzi, a przekraczając granice dyskursywnego myślenia, uzyskiwało oświecenie. Pies o (nie)naturze (nie)Buddy pomagał odcinać drogę myślenia i prowadził do prawdy wiecznej.

leh buddism
Wejście do klasztoru w okolicy Leh


W Nepalu wierzy się, że pies przeprowadza dusze zmarłych. Jest łącznikiem między światem materialnym i duchowym.

Od wielu wieków psy spotykały się w klasztorach buddyjskich z życzliwym przyjęciem. Małe pieski, podobne do pekińczyków czy spanieli tybetańskich były trzymane w klasztorach. W czasie zimnych dni mnisi wkładali je pod szaty, aby ciepłem swojego ciała ogrzewały ich w czasie medytacji. W jednym z odwiedzanych klasztorów widziałam obraz jednego z ripocze (duchowych przywódców buddyzmu) przedstawionego z małym pieskiem w typie pekińczyka u boku.

Pieski zapewniały także ochronę klasztoru. W ciągu dnia obserwowały okolicę i donośnym szczekaniem informowały o pojawieniu się obcych lub wilków zagrażających wypasanym w okolicy stadom. Trzymane w klasztorach większe psy w typie molosów były w stanie obronić klasztor przed wilkami i obcymi.

leh buddism

Pies śpiący przy młynku modlitewnym

leh buddism

Pies spacerujęcy po miejscu, w którym kiedyś był młynek modlitewny

indie leh

indie leh
Psy śpiące w klasztorze buddyjskim

psy buddyzm

Gdy się im bliżej przyjrzeć, uśmiechają się. Niemal tak samo jak Budda...

budda

Uśniechnięty Budda w klasztorze buddyjskim w okolicy Leh


Małe pieski niekiedy nazywane były „lwimi pieskami” z racji podobnego wyglądu do lwów oraz z powodu wierności. Podążały one za mnichami tak, jak kiedyś prawdziwy lew podążał za Buddą. Lew był także symbolem zwycięstwa Buddy nad przemocą i agresją a także obrońcą prawa i wiary. Psy-strażnicy, nazywane „Fu” albo lwimi pieskami, wyglądające jak pół psy, pół lwy, przedstawiane są na ścianach klasztorów. Często pojawiają się parami, reprezentując męskie i żeńskie pierwiastki, obronę i opiekę. 

lwi piesek tybet

lwi piesek tybet

Pieski przypominające lwy w klasztorach w okolich Leh

leh buddism

Stupa ozdobiona lwimi pieskami

indie leh

Malowidło przedstawiające psa w klasztorze

indie leh


21:59, whitewestie
Link Komentarze (1) »
poniedziałek, 05 września 2011

Od psów możemy nauczyć się wiele na temat prostych przyjemności, do których nie potrzebujemy drogich gadżetów. Wytarzanie się w aromatycznej trawie, co za rozkosz! Doskonale masuje grzbiet i nadaje ładny kolor sierści. Przyjemniejsza może być tylko pogoń za kroplami wody.

terier szkocki woda

terier szkocki

scottish terrier

scottish terrier

Fascynuje mnie, co dzieje się w Wańkowej głowie, gdy widzi spadające krople wody, strumienie wody. Cały świat przestaje wtedy istnieć, a Wania koncentruje się wyłącznie na wodzie. Jak tańczący sufi w transie... Świat wiruje wokół, a ona pamięta tylko.... a ona pamięta tylko... o tym co najważniejsze. Jedno staje się wszystkim. Cały wszechświat zamknięty w kropli wody.

terier szkocki woda

terier szkocki woda

scottish terrier

scottish terrier

scottish terrier

czwartek, 01 września 2011

„Jednak to pieszy, wędrowiec, włóczęga, flaneur posiada prawdziwą dusze próżniaka. Pieszy jest najmożniejszym wśród ludzi: idzie dla przyjemności, obserwuje, ale nie bierze udziału, nie spieszy się, jest szczęśliwy w swoim własnym towarzystwie, wędruje bezstronny, roztropny i pogodny, podobny bogom. Jest wolny.” (Tom Hodgkinson, Jak być leniwym). Pochwała Hodgkinsona dla wędrowców, ich beztroski i wolności doskonale pasuje do psów, które spotykałam w Indiach. Wcześniej wspominałam o psach mieszkających w miastach, w pobliżu ludzi, lecz we własnych psich światach. Po drodze widzieliśmy także grupy wędrownych psów przemierzających góry. Idea wędrowania, pielgrzymki upodabnia je do świętych mężów, którzy porzucają przywiązanie do rzeczy materialnych, rodziny i codziennej krzątaniny i wyruszają w świat w poszukiwaniu prawdy, wolności i spełnienia. Wolne psy. Święte psy?

indie leh

indie

indie

indie

indie

indie

indie

Tagi: Indie
22:10, whitewestie , Kultura
Link Komentarze (2) »