Magdalena Dabrowska

Utwórz swoją wizytówkę
środa, 23 września 2009

W niedzielę Sara miała pierwsze urodziny. Nie było tortu ani świeczek, było za to świńskie uszko i ogon oraz długi spacer nad rzeką. Nie wiem, czy Sara wiedziała, że ma urodziny, ale podsuwane smakołyki zjadła ze smakiem.
Mi zebrało się na podsumowania- zyski i straty z posiadania psa.

Najpierw straty:
- 4 pary zjedzonych butów (głownie klapki do chodzenia po domu, z długim stażem- ulubione)
- kilka zjedzonych płyt DVD z filmami,  długopisów i ołówków (leżały na stole, a ona ściągnęła je podczas mojej nieobecności i zjadła)
- koszty związane z utrzymaniem psa, czyli jakieś 100-200 zl miesięcznie, w zależności od tego, jaką karmę dostaje, jak często trzeba odwiedzić weterynarza czy fryzjera lub jak bardzo chcemy psa rozpieszczać.

Teraz zyski
- dużo więcej spaceruję. W lecie jest to zdecydowanie zaleta, jesienią i zimą jest to zdecydowanie mniej przyjemne. Badania naukowe pokazują, że spacery są dobre dla zdrowia, więc w sumie jest to wielka zaleta
- Poranne wstawanie- czasem jest to zaleta, a czasem nie. Wiadomo.
- dużo więcej się uśmiecham, bo pies to zabawne stworzenie. Bomba radości w małym ciałku.
- Pies jest świetnym towarzyszem, nie jest upierdliwy, nie zanudza gadaniem i wydumanymi problemami. Po prostu jest i cieszy się z obecności człowieka.
- W końcu poznałam sąsiadów i wielu innych ludzi. Spacery z psem stwarzają okazję do tworzenia więzi społecznych (co przekłada się na poprawę samopoczucia).

Wygląda na to, że zyski z posiadania psa są większe niż straty. Jestem przekonana, że życie z psem jest dużo przyjemniejsze niż bez niego. Już trudno jest mi wyobrazić sobie życie bez Sary.

Wszystkiego najlepszego z okazji urodzin Sara, smacznej karmy, długich spacerów, radosnych zabaw i ślicznych szczeniaczków. I wielu sukcesów zawodowych (na wystawach) i osobistych (czyli radości z życia).

 

Sara dziękuje za życzenia :)

czwartek, 03 września 2009

Rozsypują truciznę dla psów
Nasłuchałam się mnóstwa historii o ludziach, którzy podrzucają zatrute kiełbasy, kiełbasy ponabijane szpilkami lub żyletkami, czy stare jedzenie dla psów. Niektórzy robią to celowo- otruć jakiegoś psa, bo ich nienawidzą, a często też wszystkich ludzi (znany mi przykład baby, która prawdopodobnie otruła Platonka). Albo zamiast do śmietnika, wyrzucają kości z kurczaka w krzaki, żeby psy sobie zjadły. Może nie mają pojęcia, że psy nie powinny jeść kości, a na pewno nie kości drobiowe, które łupią się na ostre igiełki wbijające się w jelita.
Nie wspomnę o ludziach, którzy biją, głodzą czy w inny bestialski sposób znęcają się nad psami.
Odrębną i podobnie zadziwiającą kategorią są ci, którzy sami są wegetarianami i chcieliby, żeby ich psy też żyły na diecie bezmięsnej. Prawda, że wiele przemysłowych karm dla psów zawiera mięso w ilościach śladowych, ale jeśli się chce mieć wegetariańskie zwierzątko, to lepiej kupić królika.

Puszczają duże lub agresywne psy bez smyczy
Ostatnio Sara bawiła się z jamnikiem, gdy podbiegł do nich olbrzymi owczarek niemiecki. Stanął w pobliżu i zjeżył sierść na karku. Nie wyglądało to zachęcająco. Wraz z właścicielem jamnika zamarliśmy, rzuciliśmy się ratować psy, jednocześnie rozglądając się za właścicielem owczarka. Ten wyłonił się gdzieś z odległych krzaków. Właściciel jamnika krzyknął do niego, żeby zabrał psa. A on, że to pies spokojny i nic im nie zrobi, i że te dwa nasze też są bez smyczy, więc co się czepiamy. Po dłuższej wymianie zdań przywołał swojego psa, który wcale nie chciał wracać.
Po osiedlu krąży też czarna legenda o rudym psie wyprowadzanym przez starszego pana (lub panią), który chodzi bez smyczy i rzuca się na inne psy. Kilka psów miało już z tego powodu kłopoty, a właściciel rudego nie reaguje. I co z takim zrobić?

Golą lub brzydko strzygą swoje psy
To właściwie przewinienie estetyczne, ale występujące masowo- strzyżenie lub golenie psów, których z zasady nie powinno się golić. Plagą na osiedlu jest obcinanie yorków praktycznie na łyso. Jedna pani tłumaczyła, że psu jest chłodniej, nie trzeba go czesać i się nie brudzi. Piesek wyglądał jak rekrut w wojsku, a nie jak yorczek. Albo pani, która zastanawiała się nad przystrzyżeniem pekińczyka. Kupować psa długowłosego, żeby go później obciąć na łyso? Gdzie w tym sens? Jest tyle ras krótkowłosych, po co szpecić psa.
Sporo osób strzyże westy, pomimo iż powinno się je trymować. Strzyżenie jest szybsze i tańsze, ale jednak jeśli ktoś decyduje się na psa takiej rasy, to powinien go pielęgnować w sposób odpowiedni.

Jest jeszcze masa rzeczy, która mnie wkurza, ale może na dzisiaj starczy.

wtorek, 01 września 2009

Na zakończenie lata wytrymowałam Sarę. Zajęło mi to 4 dni, do tej pory mam odciski na palcu. Piesek ma śliczną sierść z nowych włosów, bez śladów łysiny- jest po prostu dobrze wytrymowana. Jej nowa sierść jest milutka (chociaż szorstka) i lśniąca. Byłam zaskoczona, że jest na niej tyle sierści. Wyrywałam, wyrywałam, a na niej ciągle tyle włosia zostawało. Zajęło mi to aż 4 dni, bo robiłam przerwy. Piesek ma delikatną skórę i nie chciałam od razu tak długo jej męczyć (i siebie, bo takie ciągłe machanie ręką- jak przy obieraniu ton ziemniaków- jest jednak męczące). W przerwach zastanawiałam się, co jeszcze poprawić, sprawdzalam na różnych stronach jak wyglądają dobrze wytrymowane westy.W końcu Sara zaczęła wyglądać jak dobrze wytrymowany west. Po prostu jest dobrze wytrymowanym westem.

Teraz przez kilka tygodni sierść będzie sobie odrastać, a później kolejne trymowanie i kolejne. Chodzi o uzyskanie kilku długości sierści, a to można zrobić tylko dzięki trymowaniu po trochę co jakiś czas.

Teraz na porost sierści piesek dostaje preparat z biotyną i olej z wiesiołka. Sama też zażywam- olej z wiesiołka, bo preparat z biotyną śmierdzi okrutnie. No i po upiększeniu pieska sama poszłam do fryzjera doprowadzić swoje włosy do porządku po lecie. Jesień już tuż tuż, bo czuć zimno w powietrzu.