Magdalena Dabrowska

Utwórz swoją wizytówkę
wtorek, 24 kwietnia 2012

W ostatnią niedzielę po raz 47 odbyła się w Lublinie krajowa wystawa psów rasowych. Tym razem tłumaczyłam na ringu u brytyjskiego sędziego Richarda Kinseya, który oceniał pinczery, sznaucery, dobermany, leonbergery i jamniki. Po raz kolejny miałam okazję zobaczyć wystawę z innej perspektywy, bez emocji związanych z wystawianiem psa oraz z bliska przyjrzeć się pracy sędziego.

Jak oceniał Richard Kinsey? Miałam wrażenie, ze bardzo życzliwie. W każdym psie starał się przede wszystkim dostrzec zalety i to przede wszystkim znalazło się w opisach. Oczywiście, wskazywał też na niedoskonałości w budowie psa oraz kilka razy doradzał wystawcom, co mogą poprawić w handlingu i przygotowaniu szaty psa. W przypadku gorszych ocen dodatkowo uzasadniał wystawcom swoją decyzję, co wydaje mi się bardzo eleganckim zachowaniem. Większość wystawców bardzo przeżywa gorszy wynik psa, więc takie zachowanie sędziego może trochę łagodziło rozczarowanie. Łagodnie traktował psy, które zamiast biegać wokół ringu rozkładały się na nim jak na plaży.

Pan Richard oceniał bardzo rzetelnie, dokładnie. Psy oraz sędziowanie są jego pasją i w tym, jak opisywał niektóre psy widać było zachwyt ich urodą. Poza tym zwracał dużą uwagę na ruch, indywidualnie oceniał każdego psa w ruchu. Z tą fascynacją ruchem związana jest anegdota. Ktoś ufundował puchar dla najlepszego sznaucera, więc pod koniec sędziowania Richard Kinsey miał jeszcze spośród wszystkich zwycięzców rasy dokonać wyboru najpiękniejszego. Część psów było już na ringu, ale jeszcze czekaliśmy na spóźnionych. Nie bardzo wiadomo było co robić. Sędzia rzucił: 10 razy dookoła. Nie bardzo zrozumiałam, o co chodzi, więc wyjaśnił: „Przetłumacz, żeby przebiegli 10 razy dookoła ringu”. Gdy przetłumaczyłam, zgromadzeni ze zgrozą popatrzyli najpierw na siebie, później na sędziego, a ten ze śmiechem powiedział: „Żartowałem” i atmosfera rozluźniła się. Gdy wszyscy zebrali się już na ringu zakończyło się na jednym czy dwóch okrążeniach ringu i sędzia dokonał wyboru najlepszego sznaucera.

Stojąc z boku uświadomiłam sobie coś, czego nie zauważyłam sama wystawiając swoje psy. Sama uroda to nie wszystko, a brak umiejętności ładnego pokazania psa w ruchu czy ustawienia go może bardzo wpłynąć na ocenę. Pies może być ładny, ale jeśli nie będziemy w stanie zachęcić go do ładnego i płynnego poruszania się, to nie zaprezentuje swoich zalet. Jeśli ze zdenerwowania nie sprawdzimy, czy pies nie stoi krzywo powyginany i tak będzie prezentował się do oceny, to w porównaniu z ładnie ustawionym zwierzakiem sporo traci. To wszystko jest oczywistością dla doświadczonych wystawców i handlerów, ale patrząc z boku widać, że sporo osób o tym zapomina lub nie zdaje sobie z tego sprawy. Nie tak łatwo zapanować nad ustawieniem czterech łap, gdy własne kolana trzęsą się ze zdenerwowania...



piątek, 13 kwietnia 2012

Trudno wyliczyć wszystkie mądrości Wani. Podczas wiosennego spaceru wiele z nich ujawniło się. Wania, mistrz tao.

 

Podczas spacerów Wania unika wytyczonych szlaków i uczęszczanych dróg. Podąża własną drogą tao, niekiedy prowadząc za sobą uczennice. Lub podążając za tymi, którzy zmierzają w podobnym kierunku. Lao Tse pisze: „Ten, kto naprawdę umie wędrować- obywa się bez traktów i śladów na drodze.”

terier szkocki

terier szkocki

scottish terrier

terier szkocki

terier szkocki

Obserwując tego ciężkawego szkocika unoszącego się ponad ziemią Lao Tse musiałby stwierdzić: „Ciężar jest podstawą lekkości. Spokój włada ruchem”.

 scottish terrier

Wania jest bardzo czystym psem. Uwielbia dbać o siebie, zażywać orzeźwiających kąpieli wodnych i błotnych. Dzięki temu jej szata jest w świetnej kondycji, a kontakt z wodą działa kojąco, podobnie jak kontakt z mądrością tao. Lao Tse pisał: „Kto inny byłby zdolny do tego, by to, co jest mętne, stopniowo oczyścić? Kto inny zdolny by był do tego, by temu, co się zastało, stopniowo nadawać ruch ku życiu? Kto w taki sposób dao uchwycił, nie pragnie spełnienia.”

 terier szkocki

scottish terrier

scottish terrier

Może i Wania wygląda na tępaka, ale to tylko pozór kryjący geniusz i potęgę myśli. Przemyślanych strategii prowadzenia walki mógłby się od niej uczyć zarówno Machiavelli jak i Lao Tse. Można na przykład udawać martwego szkota, a gdy zaciekawiony przeciwnik podejdzie, pewny już swego triumfu, rzucić się mu do gardła. Czyli, jak cytowany wielokrotnie mitrz: „Nie ma większego niebezpieczeństwa nad lekceważenie wroga.” Przekonała się o tym airedale Flopi. To, co rozegrało się później wyglądało, jak sceny z filmu „Przyczajony airedale, ukryty szkot.”

Airedale terrier

scottish terrier

scottish terrier

terier szkocki

terier szkocki

terrier szkocki

terrier szkocki

scottish terrier

terier szkocki

scottish terrier 

Można także użyć innego wybiegu, jak wtedy, gdy mały szkocik wie, że nie będzie mógł odebrać kija większemu przeciwnikowi. Szarpanie się, stawanie do otwartej konfrontacji jest bezowocnym wysiłkiem. W takiej sytuacji można przebrać się za nie-wiadomo-co. Przeciwnik będzie tak zadziwiony, przerażony, lub rozbawiony, że sam wypuści kija z paszczy. Mędrzec pisze: „Mądry [szkot] siebie samego usuwa w cień, zamiast stawiać siebie na pierwszym miejscu”.

 

terier szkocki

Airedale terrier

scottish terrier

scottish terrier

terier szkocki

Na pożegnanie Wania macha Państwu łapką jeszcze raz cytując Lao Tse: „Choć- jak nieociosany kloc- nic nie znaczy, nie ma na świecie nikogo, kto mógłby nią rządzić”.

scottish terrier

wtorek, 10 kwietnia 2012

Przed świętami dotarły do mnie zamówione obroże i smycze Activdog. Do tego zamówienia zbierałam się co najmniej od roku. „Wszyscy” już je mięli, a ja wciąż nie mogłam się zdecydować. Pierwsza trudność to olbrzymi wybór. Nie będę liczyć, ile czasu spędziłam zastanawiając się, które taśmy będą lepiej pasować oraz czy wybrać raczej polar o kolorze wrzos, sprany róż czy fuksja, nitkę turkusową, czy niebieską? Jak to się mówi: osiołkowi w żłobie dano... Drugi problem polega na tym, że nie do końca wiadomo, co się zamawia. Na stronie wprawdzie jest napisane o kilku rodzajach obroży, smyczy, obroży zaciskowych oraz modelach szelek (sportowe, guard, step in), ale nie wiadomo, co jest czym. Wybór na pewno ułatwiłby kolejny krok, w którym można by było wybrać model obroży, szelek czy smyczy w odpowiednim rozmiarze i zamówionej kolorystyce. Długo na stronie nie było żadnego cennika, więc żadnej wskazówki, ile te ręcznie szyte cuda będą kosztować. Teraz szacunkowe ceny są zamieszczone, jednak nie pod odrębnym linkiem, ale trzeba poszukać na stronie. Jednak w końcu z pomocą koleżanki, która zestaw Activdoga miała, chwaliła go sobie i orientowała się w zawiłościach zamawiania, udało mi się zestawy zakupić.

Pierwsze wrażenie: są solidne. To zarówno komplement odnośnie starannego wykonania, ale także opis wielkości. Tasiemka, taśma i polarek daje w efekcie obrożę o szerokości prawie 3 centymetrów. To dwa razy więcej niż szerokość obroży, które moje terierki nosiły do tej pory. Smycz z taśmy o szerokości 2 centymetrów na żywo także wygląda solidnie- jest dużo grubsza niż ta, której używałyśmy do tej pory. Okucia i sprzączki także są duże i solidne. Wydaje mi się, że ta „solidność” jeśli chodzi o rozmiar świetnie sprawdza się w przypadku średnich i dużych psów. W przypadku mniejszych piesków przydałaby się sugestia, żeby wybierać najcieńsze taśmy (1.5 cm) i najmniejsze okucia. A teraz czas na komplementy. Swego czasu eksperymentowałam z szyciem obróżek dla moich psów. Teraz patrzę na jakość wykonania smyczy, obroży i szelek Activdog i mogę powiedzieć tylko jedno: rewelacyjna. Po tym, gdy przypomnę sobie, jak męczyłam się z maszyną do szycia i wykonaniem różnych szczegółów pozostaje mi tylko schylić głowę z szacunkiem dla precyzji wykonania.

Moja mama, oglądając zestaw, który kupiłam dla Wiki oceniła go jednym słowem: „Milutkie”. Chodziło jej o wyścielenie szelek i obroży polarkiem- w dotyku jest to na prawdę milutkie. Najbardziej podoba mi się pomysł wyścielenia rączki od smyczy polarem. Dzięki temu jest tak miła w dotyku, że aż chce się wyjść z psem na spacer (niezależnie od pogody). Nie wiem jeszcze, jak ten polarek będzie zachowywał się w trakcie noszenia, ale pierwsze wrażenie jest rewelacyjne.

Poza wyścieloną polarem rączką bardzo podobała mi się smycz amortyzująca („lina z amortyzatorem”). To coś ukryte jest w dziale „dog trekking”. Zakupiłam takie coś dla Wiki, która chodzi z rodzicami na nordic walking (czyli zapewne uprawia dog trekking). Zwyczajna smycz zakończona jest jakby gumą, dzięki której pies mniej czuje szarpnięcia- są one amortyzowane przez tą gumę. Wydaje mi się, że coś takiego może sprawdzić się nie tylko w sportach kynologicznych, ale także w przypadku psów, które na spacerach mają skłonność do wąchania, ociągania się. Guma amortyzuje wtedy ciągnięcie właściciela i pies nie odczuwa wtedy tak dotkliwie szarpnięcia na swojej szyi. Do tej pory nie spotkałam smyczy z amortyzatorem w sklepach zoologicznych, więc rzecz jak najbardziej rewelacyjna.

I w końcu kolory zestawu. Co innego komponować coś wirtualnie, a co innego zobaczyć na żywo. Ze swojej twórczości jestem zadowolona. Chociaż o dziwo najbardziej podoba mi się zestaw Wiki, nad którym najmniej się zastanawiałam (wytyczne były proste- ma być coś czerwonego). I rzeczywiście w czerwonym Wika wygląda świetnie. W swoich zestawach Sara i Wania też bardzo mi się podobają. Wypiękniały. Na spacerach aż nie mogę od nich wzroku oderwać. Z drugiej strony, słyszałam opinie osób nie do końca zadowolonych z wyboru swojego zestawu kolorystycznego. To, co wirtualnie wydawało się fajne, w rzeczywistości okazuje się nieco inne. Ale taki jest urok zakupów przez Internet.

Jeśli chodzi o cenę, to artykuły Activdog plasują się w tym samym przedziale, co dobrej jakości artykuły dla psów. Jak dla mnie, są warte tej ceny.

Podsumowując, wyroby Activdog są bardzo fajne, wręcz hmm, hipsterskie. I uzależniają. Od kiedy dostałam swoje zestawy zastanawiam się, jak Wania wyglądałaby w obroży w czachy z napisem „punk” (tak, jest taka taśma do wyboru). To świetnie podkreślałoby jej charakter. A dla Sary bardzo by się przydała smycz z amortyzatorem, i taka czerwona obroża jaką ma Wika...

A tak wyglądają obroże na psach:

scottish terrier

Wania

scottish terrier

Wania w obroży zaciskowej

west highland white terrier

Sara

west highland white terrier

Sara i Wika

west highland white terrier

activdog

Psy w kompletach- widać zdobione smycze oraz smycz z amortyzatorem u Wiki oraz szelki Wiki (także Activdog)

activdog

Na pierwszym planie szelki Wiki i smycz z amortyzatorem

środa, 04 kwietnia 2012

Od mojego powrotu z drugiego wyjazdu do Indii minęło już trochę czasu, jednak niekiedy ogarnia mnie nostalgia. Porównuję życie w Indiach do życia w Europie i myślę, że wiele możemy się nauczyć.



W Indiach byłam w lutym, więc był to sezon wysypu szczeniaków. Na ulicach można było spotkać suki ze szczeniakami, suki z sutkami obwisłymi od karmienia. Żyły w pobliżu ludzi, nie niepokojone, a czasem nawet otaczane opieką. Jacyś litościwi ludzie rzucali sukom i szczeniakom resztki jedzenia. Kto przeżyje, ten będzie żył. Szczeniaki uczyły się życia na ulicy. Ta bujność zadziwiała mnie, byłam zafascynowana tymi szczeniakami, jeszcze ślepymi, spokojnie śpiącymi w jakimś zagłębieniu przy ulicy. Przecież polskie rozwiązanie jest banalnie okrutne: jak coś się niechciane uplęgło, to utopić w rzece, albo wyrzucić na śmietnik.



szczeniaki

Chłopiec bawiący się ze szczeniakami w Rishikeshu

szczeniaki

szczeniaki

Suka karmiąca szczeniaki

szczeniaki

A tu kilku dniowe, jeszcze ślepe szczeniaki śpiące w przygotowanym legowisku na ulicy

szczeniaki

szczeniaki

Szkoła przeżycia

 

Zadziwia życie- niezliczona ilość żyjących istot w Indiach. I tu wcale nie chodzi o ludzi, których jest mnóstwo, ale o różnorodność żywych stworzeń, które można spotkać na ulicach, w miastach, miasteczkach i wsiach. Psy, krowy, osły, małpy, wiewiórki i inne gatunki żyjące w pobliżu ludzi. W porównaniu z Indiami Europa wygląda jak pustynia. Krowy na ulicy nie uświadczysz. Przyznam, że po powrocie nieco mi brakowało tych ciekawskich, z godnością spacerujących krów, a także pozostałych zwierząt. U nas psy zostały przypisane do właścicieli, domów, bud, a wszelkie nadliczbowe pozamykane w schroniskach. Na ulicy jest porządek, każda istota na swoim miejscu, posegregowana. Wszystko nadliczbowe zaraz zostanie zawiezione do specjalnej instytucji.



 delhi

Śpiące psy w centrum Delhi

rishikesh

Krowy na ulicy w Rishikeshu

rishikesh

Odpoczynek nad wodą- Ganges w Rishikeshu

haridwar

Dokarmianie krowy- Haridwar

 puszkar

Puszkar- growy i gołębie na ghacie wokół jeziora. Zwierzęta są dokarmiane przez myjących się ludzi

Bardzo podobał mi się szacunek do zwierząt w Indiach. Jeden ze spotkanych ludzi tłumaczył, że kto karmi krowy, psy, gołębie czy inne stworzenia, ten wykonuje dobry uczynek i zbiera dobrą karmę. Taka osoba jest uznawana za dobrą, cieszy się szacunkiem. I rzeczywiście, widywałam wiele osób karmiących bezdomne psy, krowy czy kupujących ziarno dla gołębi. Myślę, że tak często powtarzany u nas argument, że zwierzęta srają i brudzą tam wywołałby olbrzymie zdziwienie. Przecież wszystko, co żyje, musi wydalać- takie jest życie. Kilka dni po powrocie do Polski na jednym z portali internetowych znalazłam długi artykuł, a pod nim jeszcze dłuższą dyskusję „jak pozbyć się gołębi”. Szczegółowo dyskutowano różne mniej i bardziej humanitarne sposoby „pozbycia się”, łącznie ze stosowaniem trucizny. Cóż, kolejna różnica kulturowa. I jeszcze jedna: osoby dokarmiające zwierzęta w Polsce raczej nie cieszą się powszechnym szacunkiem.

 delhi

delhi

Pan dzielący się obiadem z bezdomnym psem- Delhi

haridwar

Z tym psem ktoś podzielił się obuwiem

haridwar

Bardzo ciekawa scena z Haridwaru- wychodzący na spacer z psem właściciel niesie siatkę przysmaków, którymi dokarmia biegające po okolicy bezdomne psiaki.

Wegetarianizm jest bardzo popularny, w wielu miejscowościach w ogóle nie można kupić mięsa- ani w restauracjach, ani w sklepach. Indie są rajem dla osób o różnorodnych upodobaniach kulinarnych. Jeden ze spotkanych po drodze Polaków nie mógł jeść produktów z mleka z powodu nietolerancji laktozy. Bardzo się cieszył, że w Indiach nikogo nie dziwiło pytanie, czy potrawa zawiera mleko ani prośba o danie bez dodatku mleka, masła czy śmietany. W Polsce taka prośba uznawana była za co najmniej dziwaczną.

 

Co jakiś czas można usłyszeć lament, że kultura europejska to „cywilizacja śmierci”. Po pobycie w Indiach coraz bardziej się z tym zgadzam, chociaż z zastrzeżeniem, że wcale nie chodzi o usuwanie płodów czy zabiegi zapłodnienia in vitro. Europa rzeczywiście wydaje się wymarła, pozbawiona różnorodności form życia, zdominowana przez jeden gatunek. Jakby na potwierdzenie tych rozmyślań podczas spaceru z psami natknęłam się na dwie osoby prowadzące dyskusję. „Ja to nie uważam psów w mieście” powiedziała jedna, a druga przytaknęła. Pewnie, miasta powinny być tylko dla ludzi, Polska dla Polaków (zwierzęta obywatelstwa nie posiadają). A każdą niezabudowaną przestrzeń w miastach zabetonujmy, żeby przypadkiem nie zaplęgły się tam jakieś robaki, szczury czy gołębie. Będzie sterylnie i czysto- jak w kostnicy.

 

Tagi: Indie pies psy
16:31, whitewestie , Kultura
Link Dodaj komentarz »