Magdalena Dabrowska

Utwórz swoją wizytówkę
wtorek, 27 marca 2012

Sezon wiosennych spacerów uważam za otwarty. Na ścieżkę rowerową wrócili rowerzyści i rolkarze, na łąki wylazła zwierzyna. Wszystko to sprawia, że spacery mają dodatkową szczyptę emocji.

 

Wania może i wygląda jak mumin, ale wciąż ma instynkt łowiecki. Złapała coś w pysk i biegała po łące potrząsając. Okazało się, że to kret. Zanim zdążyłam cokolwiek zrobić, usłyszałam trzask miażdżonych kości. Nie wiem, czy pożarcie to humanitarna metoda walki z kretami, ale gdyby ktoś chciał się ich pozbyć z ogródka lub działki, to mogę wypożyczyć doświadczonego szkotnika.

 

Dużo emocji powodują także rolkarze. Jeden, ubrany w kombinezon z czarnej lajkry, najwyraźniej drażnił się z Wanią, bo gwizdał przejeżdżając koło niej. I jak wyjaśnić psu, że nie wolno gonić smakowicie wyglądających rolkarzy? Drugi strasznie wrzeszczał, gdy Wania biegła koło niego dopingując szczekaniem. Nie wiem, dlaczego ludzie reagują tak przesadnie. Może dlatego, że nie mają na co dzień kontaktu z żywymi zwierzętami, ale za to co chwila oglądają w telewizji historie o pitbulach zagryzających dzieci? Dobra wiadomość jest taka, że Wania już nie gania za rowerami (na razie?).

 

Wania skorzystała też z innych atrakcji spaceru, takich jak tarzanie się w żabie i brodzenie w bajorze. Teraz śpi zmęczona, wydzielając błotnisty zapach. A Sara przez cały spacer była grzeczna. Na prawdę trudno uwierzyć, że należą do tego samego gatunku.



środa, 21 marca 2012

Czy psy rasowe możemy uznać za dzieło sztuki? Jest wiele podobieństw pomiędzy pracą hodowców zaangażowanych w wystawy psów i pracą artystów bio- artu, pracujących w "materiale" biologicznym.

Przede wszystkim liczy się efekt. Końcowy wytwór ma wywoływać jakieś reakcje u odbiorcy: zachwycać, szokować, powodować zgorszenie czy zazdrość.

Po drugie, sam proces tworzenia jest zbliżony. Wielu artystów (i hodowców) stosuje metody selekcji i doboru, a na stworzenie "dzieła życia" potrzeba wiele pokoleń zwierząt (w przypadku owadów to zaledwie klika tygodni, lecz w przypadku hodowli psów może to trwać latami). Artyści i hodowcy coraz częściej sięgają po narzędzia technologiczne, używają sztucznych metod reprodukcyjnych czy innych metod umożliwiających stworzyć wymarzone dzieło.

Pozostają jeszcze kwestie etyczne. Czy żywe, czujące organizmy (czy są to psy, owady czy inne stworzenia) mogą stać się przedmiotem sztuki? Czy mamy prawo ingerować w ich genom czy eksterier? Czy ważniejszy jest efekt wizualny, czy dobrostan zwierząt?

Na te i inne pytania staram się odpowiedzieć w artykule zamieszczonym w najnowszym numerze Artmix. Zapraszam do lektury

http://obieg.pl/artmix/24243

poniedziałek, 19 marca 2012

Ufff, wróciłam. Zanim doprowadziłam psy do stanu używalności, minęło trochę czasu. Mimo tego, że podczas mojego wyjazdu miały świetną opiekę, rozłąka nie wpłynęła na nie najlepiej.

 

Moja wierna Sara tęskniła strasznie. Ten zawsze łakomy piesek nie chciał jeść, przez co trochę schudła. W dodatku ze smutku wylizała sobie dziurę w łapie. Gdy wróciłam, przez kilka dni i nocy nie odstępowała mnie ani na krok. Teraz łapa już wyleczona, pies odzyskał apetyt i powoli odzyskuje stracone kilogramy.

 

Na Wani mój wyjazd nie wywarł większego wrażenia. Od razu znalazła sobie nowe, fascynujące zadanie: pilnowanie ogrodu przed intruzami. Z zacięciem teriera, któremu nie przeszkadza śnieg ani syberyjskie mrozy, biegała wzdłuż płotu obszczekując wszelki ruch na drodze. Trudno ją było odwołać od tego zajęcia do domu. Efekty są dwa. Po pierwsze, cienka warstwa tłuszczyku, którą miała pod skórą, zamieniła się w mięśnie. Ma teraz muskulaturę prawie jak Rambo. Po drugie, gdzieś w krzakach rosnących koło płotu zgubiła swój rozum. Teraz jej piękna głowa jest zupełnie pusta. Braku rozumu Wania albo nie zauważyła, albo jej to nie przeszkadza. Wygląda na bardzo szczęśliwą i zadowoloną z życia.

Edit: po zastanowieniu: fakt, że Wania robiła to, co chciała, bo mogła to robić, dowodzi raczej jej inteligencji, a nie braku rozumu. A że jest wesoła? Cóż, wiosna idzie (albo jednak cieszy się, że wrociłam :)