Magdalena Dabrowska

Utwórz swoją wizytówkę
Blog > Komentarze do wpisu

Pierwszy raz

Wczoraj pojechałyśmy z Sarą na krycie do „sexo: macho”, pięknego westika Garego. Nie wiem, dla kogo ten pierwszy raz był trudniejszy: dla mnie czy dla Sarki. Ja byłam zdenerwowana jak przed pierwszą randką, która ma się przekształcić w randkę rozbieraną. Sarka była po prostu zainteresowana psem, jakimkolwiek, byle można było z nim poflirtować. Gdy zobaczyła Garego od razu wpadli sobie w oko, zaczęła go zaczepiać, wąchać, a on odwzajemniał zainteresowanie. Zabawa w „co mi zrobisz, jak mnie złapiesz”- ona zaczepia, ucieka, on goni może to trwać bardzo długo. Jednak krycie psów nie jest aż tak naturalne, jak mi się wydawało. Reproduktory uczone są krycia i robią to niemal na zawołanie. Właściciel Garego przerwał psom flirtowanie i stwierdził, że tak to się będą ganiać całą noc, a nie mamy tyle czasu. Polecił mi, żebym przytrzymała Sarę, on przytrzymał Garego, pomógł mu wskoczyć na Sarę i tak rozpoczął się psi seks z pomocą ludzi. Każda postmodernistyczna badaczka kultury wpadłaby w głęboką zadumę nad tą sceną. Dwa psy kopulując w objęciach dwojga ludzi to wręcz trans-gatunkowa i trans-płciowa orgia, w której znoszone są granice pomiędzy kulturą i naturą, tym co zwierzęce a tym co ludzkie.

Udało się nam trafić w dobry dzień na krycie, bo Sarka nie protestowała, nie piszczała ani nie zdradzała żadnych oznak dyskomfortu. Czy było jej przyjemnie, pozostanie jej tajemnicą. Po skończonym pierwszym razie pieski zajęły się swoimi sprawami, jednak nie trwało to długo. Po kilku minutach znowu zaczęły się zaczepiać i najwyraźniej miały ochotę na powtórkę z rozrywki. Więc powtórzyliśmy, bo dlaczego by się miały nie wyseksić.

Wkrótce czeka nas jeszcze jedna powtórka, żeby mieć jak największą pewność, że jajeczka Sarki zostaną zapłodnione.

wtorek, 09 listopada 2010, whitewestie

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu: