Magdalena Dabrowska

Utwórz swoją wizytówkę
Blog > Komentarze do wpisu

Międzynarodowa wystawa psów, Kielce, 13-14.11.2010

W sobotę byłam z Wańką na wystawie psów w Kielcach. Wania debiutowała w młodzieży, bo trzy dni wcześniej zdobyła wiek odpowiedni do występowania w tej klasie. Szkoty oceniał czeski sędzia Leos Jancik. Było i słodko, i gorzko. Wańka dostała 3 miejsce i ocenę bardzo dobrą. Sędziemu zupełnie nie przypadła do gustu, chociaż uznał, że większość elementów jej budowy jest standardowa. Szczególnie nie spodobała mu się szata.
„Ona nie ma fryzury wystawowej”- powiedział w trakcie oceny.
„Jak to?” Wywaliłam oczy, bo opowiadał brednie.
Wtedy pokazał stojące obok dużo starsze psy- „To jest fryzura wystawowa.”
„Ale nie można tak porównywać, bo ona ma dopiero 9 miesięcy, więc szata jest w fazie wzrostu, a tamte są dużo starsze” opowiedziałam.
„Jak nie widzi, to niech sobie kupi lepsze okulary” doradził sędzia.
Nie skomentowałam tego, ale dla mnie ten pan sam wystawił sobie ocenę.

Ogólnie jestem bardzo zadowolona z Wańki. Poszła świetnie. Ogonek trzymała w górze. Piszcząca zabawka sprawiła, że fajnie czuła się na ringu, była zainteresowana i wpatrzona we mnie. Poza tym całkiem dobrze bawiła się na wystawie. Po prezentacji chodziłyśmy jeszcze sporo po halach i była zainteresowana pieskami oraz tym, co działo się wokół niej. Bardzo mnie to cieszyło, bo może dzięki temu polubi wystawy.

Przy ringu westów zbierałam bezcenną wiedzę na temat wad postawy, krzywych łap, grzbietów i kątowań. Opinie sędziego są niepodważalne, ale publiczność wie swoje. Według tego, co mówiono wokół ringu w jednej z klas wygrała suka z kufą długą jak u szkota, kątowana tak źle, że dreptała pod sobą, a na dodatek z garbem. Inna zwyciężczyni z racji swojego wzrostu porównywana była do mamuta. Ktoś radził, żeby sprawdzić, czy pomiędzy nogami nie pałętają się jajeczka, bo może to jednak piesek, bo zupełnie nie wygląda na sukę.

Nagrodzone niedawno anty- noblem badania naukowe dowodziły, że jeśli ludzie awansują w sposób zupełnie przypadkowy, bardzo dobrze wpływa to na efektywność firmy. Zastanawiam się, czy podobna zasada ma zastosowanie w przypadku wystaw psów. Równie interesujące jest pytanie, dlaczego wystawy wygrywają zazwyczaj największe brzydactwa, a wybory najwięksi idioci.

Hale wystawowe były olbrzymie, wokół było mnóstwo przestrzeni na rozstawienie się. To komfort, gdy nie trzeba się tłoczyć i przepychać. Jak do tej pory była to najfajniejsza wystawa, w której uczestniczyłam. Przyjechałam z fajnymi znajomymi, doświadczonymi hodowcami, wystawcami i kynologami. Dowiedziałam się mnóstwo o psach, sędziowaniu oraz kynologicznym świadku. Im więcej psów się wystawia, tym bardziej na luzie się do tego podchodzi. Wystawianie Sary brałam strasznie serio a wszelkie opinie na jej temat traktowałam bardzo osobiście. Przy Wańce wyluzowałam. Teraz wyjazd na wystawę bardziej przypomina kopa adrenaliny, jak przy grze w ruletkę, sportach ekstremalnych czy jakimś nielegalnym procederze.

Tradycyjnie już oba pieski po wystawie dostały prezenty: pyszne przysmaczki z suszonej kaczki, które błyskawicznie znikały w pyskach, śliczne czerwono- czarne miseczki w łapki, które mam nadzieję, że będą im dłużej służyć. Wania dostała piszczącą zabawkę podobną do tej, jaką Sara dostała po wystawie w Lublinie. To właśnie te zabawki sprawiają im najwięcej radości. W tej chwili otacza mnie przeraźliwy pisk na dwa pyski. Sara dusi swoją piszczącą zabawkę- krwinkę a Wania piszczącą piłeczkę. Ponieważ każda wydaje dźwięki w odrobinę innej tonacji, pisk jest nie do opisania. A terierki szczęśliwe na maxa.

niedziela, 14 listopada 2010, whitewestie

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
Gość: , *.internetdsl.tpnet.pl
2010/11/23 10:37:31
Niestety sędzia wiedział co mówi, Wania była do wystawy przygotowana fatalnie- a własciwie włosowo nie była przygotowana wcale /Miałam wrażenie,że to nie terier szkocki- może sznaucer ?ale nie koniecznie/.Gratuluję wyboru "fryzjera"nie ma absolutnie zielionego pojęcia jak przygotowyje się szkoty na wystawę.To że umie wytrymować i podgolić to nie wszystko.Jeszcze trzeba wiedzieć jak i gdzie to zrobić !!
I trzeba być jednak specjalistą od terierów szkockich- chociaż troszeczkę, a nie po trochu od wszystkiego,lub od niczego.
Miłosniczka rasy
-
Gość: whitewestie.blox.pl, *.samsonowicza-f1.lublin.pl
2010/11/23 11:17:26
Po tych wszystkich gromach, które spadły na mnie i na Wańkę z powodu (nie)przygotowania do wystawy zaczynam się zastanawiać nad samodzielnym trymowaniem. Po westie mam już jakieś doswiadczenie, na wystawie i na zdjęciach co nieco podpatrzyłam. No zobaczymy... Dziękuję wszystkim za uwagi.
-
Gość: , *.internetdsl.tpnet.pl
2010/11/26 11:07:35
Oczywiście,że najlepiej się nauczyć i przygotowywać psa samemu, ale... najpierw Wanię powinien "zrobic" groomer z prawdziwego zdarzenia,chociazby po to, żeby naprawić błędy ,czego jak sądzę po tym co widziałam w Kielcach, nie da się za jednym razem.Chociażby z tego powodu,że w wielu miejscach włosy były wytrymowane i zgolone A NIE POWINNY ! Moim zdaniem to będzie proces kilku etapowy u specjalisty od szkotów.Życzę powodzenia, bo suczka naprawdę jest warta dobrego groomingu