Magdalena Dabrowska

Utwórz swoją wizytówkę
Blog > Komentarze do wpisu

Gdy wszystko toczy się zwyczajnym rytmem

Po ostatnich przeżyciach życie moje i terierek wraca do stałego rytmu: spacer-jedzenie-spacer-zabawa-jedzenie-spacer. Może nie do końca w takich proporcjach, ale wiadomo, o co chodzi.


Wciąż nie wiem, czy Sara jest w ciąży, ale wydaje mi się, że wypiękniała. Nie musi to być efekt ciąży, ale raczej tego, że zaczyna odrastać po trymowaniu. Przed kryciem wyrwałam ją dość krótko, a teraz szata powoli nabiera ładnego kształtu. Wypatrując oznak ciąży zauważyłam u Sarki szybkie przełykanie śliny, jakby miała ochotę wymiotować, ale starała się powstrzymać. Czy to znak na tak?

Na wszelki wypadek trochę ją rozpieszczam. Wprawdzie dostaje to samo jedzenie, ale dosmaczam je mocno tuńczykiem w oleju albo inną rybą, albo serem białym czy w ostateczności karmą z puszki. Sarze bardzo smakuje, a Wania też na tym zyskuje, bo też dostaje jedzenie w ulepszonej wersji.


Wania ostatnio zmieniła się w nocnego podjadacza. Gdy gasną wszystkie światła i kładziemy się spać zapada na chwilę cisza, a później słychać plask-plask-plask- to biegnie Wania. Gdzie ona biegnie? Za chwilę słychać chrum-chrum-chrum, a później chłept-chłept-chłept. Rano tajemnica się rozjaśnia, bo miska Sary jest wylizana do czysta. Nawet się cieszę z tego nocnego podjadania, bo jak na szkotkę Wańka jest szczuplutka i przyda się jej trochę tłuszczyku na zimę. Uprzedzając pytania- tak, karma stoi cały czas w misce i psy mają do niej dostęp o każdej porze. Na początku kierowałam się radami Jan Fennell i zabierałam miski zaraz po zakończeniu przez psy posiłku , aby utrzymać hierarchię w stadzie. Dzięki temu psy miały zrozumieć, że ja jestem na górze i decyduję, kiedy jedzą. Później zaprzestałam tej praktyki i nie zauważyłam jakiś szczególnych zmian w zachowaniu psów. Mimo, że karma stoi cały dzień w miskach i tak jedzą dwa razy dziennie, wtedy gdy do misek dodaję jakąś zasmaczkę.

Gdy obserwuję codzienność, ciekawe są także łóżkowe rytuały terierek. Sara od początku śpi ze mną. Najpierw kładzie się na mojej poduszce- jeśli może, to w całości. Ponieważ ją przesuwam, to stara się przynajmniej oprzeć głowę na poduszce. Później zaczyna się wiercenie i zmienianie pozycji, które kończy się zazwyczaj tak, że gdy budzę się rano Sara śpi zwinięta w kłębek w okolicy mojego brzucha, a jeśli może- na moim brzuchu. Wania śpi na posłaniu na podłodze. Rano budzą nas uderzenia czegoś ciężkiego- to Wańka stara się wskoczyć na łóżko. Łóżko jest wysokie, a ona ma krótkie łapy, więc nie radzi sobie z tym. Kilka razy nawet wydźwigiwałam ją na łóżko, ona bardzo się cieszyła, a później szła w najbardziej oddalony róg i tam się kładła. Jakoś nie sprawiało jej radości spanie ze swoim człowiekiem. Ale najgorsze było to, że gdy przyszła jej ochota na opuszczenie łóżka- po prostu z niego spadała (bo trudno było to nazwać zgrabnym zeskoczeniem). Było to niebezpieczne, więc teraz śpi na podłodze i chyba to zaakceptowała.

piątek, 19 listopada 2010, whitewestie

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
2014/04/10 17:31:47
Witam, nader fascynujący strona. miło mi, że na niego trafiłem. A szukałem wiadomości, wpisując w przeglądarkę korony porcelanowe, a trafiłem na Twojego bloga. Naprawdę zwięzły. Dużo się z niego dowiedziałem. Mam {nadzieję, że będzie tutaj coraz więcej wpisów. Będę coraz częściej tu zaglądał. Pozdrawiam.